Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osobliwości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osobliwości. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 czerwca 2013
środa, 27 marca 2013
Papieskie przysmaki - co jadają Ojcowie Święci?
Wrzucam ciekawy artykuł, a ściślej odnośnik do artykułu "Głodni Ojcowie Święci" - co jadają Papieże? Czy miewają jakieś kulinarne "zachcianki"?
Powszechnie wiadomo, że nasz Papież Jan Paweł II chadzał na kremówki w Wadowicach - wszyscy pamiętamy szał na kremówki i możliwość zakupienia "papieskich" kremówek w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Wadowic.. Z kolei Innocenty III uwielbiał włoskie wino Verdicchio, Pius II zajadał się owczym serem Cacio, a smakołykiem Jana XXIII była polenta. Papież Benedykt XVI lubi czekoladę z Aachen i ..dobre piwo Franziskaner Weissbier.
Ciekawy artykuł znajdziecie tutaj - polecam jako lekturkę przedświąteczną :)
zdjęcie pochodzi z bloga M. Korzekwy
wtorek, 12 lutego 2013
Śledziówa!
Dziś Śledziówa!
Wczoraj udało mi się przygotować śledzie w dwóch smakach: w śmietanie z jabłkiem i marynowaną cebulką oraz w oliwie z suszonymi pomidorami. Te pierwsze uwielbiam - chrupiąca, lekko słodkawa cebulka, soczyste jabłka, kremowa śmietana.. Wyśmienite! Te w oliwie z dodatkiem suszonych pomidorów, marynowane całą noc w ziołach uwiodły moją mamę, kiedy skosztowała ich po raz pierwszy. Tym razem przygotowywałam je sama, ale instruowana cierpliwie przez telefon przez serdecznego kolegę. Wyszły bardzo smaczne (że tak nieskromnie podsumuję), ale nie tak pyszne jak kolegi (na zdjęciu).
A czy Wy świętujecie Śledziówę? :)
Wczoraj udało mi się przygotować śledzie w dwóch smakach: w śmietanie z jabłkiem i marynowaną cebulką oraz w oliwie z suszonymi pomidorami. Te pierwsze uwielbiam - chrupiąca, lekko słodkawa cebulka, soczyste jabłka, kremowa śmietana.. Wyśmienite! Te w oliwie z dodatkiem suszonych pomidorów, marynowane całą noc w ziołach uwiodły moją mamę, kiedy skosztowała ich po raz pierwszy. Tym razem przygotowywałam je sama, ale instruowana cierpliwie przez telefon przez serdecznego kolegę. Wyszły bardzo smaczne (że tak nieskromnie podsumuję), ale nie tak pyszne jak kolegi (na zdjęciu).
A czy Wy świętujecie Śledziówę? :)
środa, 2 stycznia 2013
Błogie lenistwo nad "Śródziemnomorskim latem"
| Rzym, Italia, 2013 |
![]() |
| Sounion, Grecja, 2010 |
![]() |
| Ateny, Grecja, 2010 |
Jestem po pierwszych stronach książki "Śródziemnomorskie Lato" (David Shalleck i Erol Munuz ze wstępem Mario Batali) i czuję znów to charakterystyczne ukłucie w sercu. Czyżby Italia mnie wzywała? Czy można być słowianką z krwi i kości, przekonaną o swoim pochodzeniu, być dumną z zamieszkania w pięknym Krakowie i jednocześnie czuć jakieś kosmiczne przyciąganie w stronę Morza Śródziemnomorskiego?
Od zawsze zachwycały mnie śródziemnomorskie kultury, świadomie używam słowa "kultury", z całą ich podstawą - społeczeństwem, historią. Kulturą: sztuką, muzyką, tradycją i kuchnią. Żaden ze mnie znawca - ściślej rzecz ujmując: im bardziej szukam i im więcej czytam, tym - mam wrażenie - mniej wiem o krajach śródziemnomorskich, ale wciąga mnie temat coraz bardziej. Zaczyna stanowić prawdziwą pasję. A wiem dobrze co to pasja (znowu świadome używam słowa), a przynajmniej wiem co to pasja w moim wydaniu - potrafię się jej całkowicie oddać. I kiedy czytam o podróży.. o tym, że można tak od jednego wybrzeża do drugiego, jedząc, podziwiając to wszystko co tylko można podziwiać w podróży - ludzi, miejsca, dźwięki, zapachy i smaki to myślę sobie, że JA TEŻ TAK CHCĘ! Ależ mnie ściska za serce.. Chcę znowu do Grecji, do Hiszpanii, do Francji, nawet na Cypr, ale najbardziej chcę do Italii! Słońce, słonko, słoneczko, słoneczusio...
Od zawsze zachwycały mnie śródziemnomorskie kultury, świadomie używam słowa "kultury", z całą ich podstawą - społeczeństwem, historią. Kulturą: sztuką, muzyką, tradycją i kuchnią. Żaden ze mnie znawca - ściślej rzecz ujmując: im bardziej szukam i im więcej czytam, tym - mam wrażenie - mniej wiem o krajach śródziemnomorskich, ale wciąga mnie temat coraz bardziej. Zaczyna stanowić prawdziwą pasję. A wiem dobrze co to pasja (znowu świadome używam słowa), a przynajmniej wiem co to pasja w moim wydaniu - potrafię się jej całkowicie oddać. I kiedy czytam o podróży.. o tym, że można tak od jednego wybrzeża do drugiego, jedząc, podziwiając to wszystko co tylko można podziwiać w podróży - ludzi, miejsca, dźwięki, zapachy i smaki to myślę sobie, że JA TEŻ TAK CHCĘ! Ależ mnie ściska za serce.. Chcę znowu do Grecji, do Hiszpanii, do Francji, nawet na Cypr, ale najbardziej chcę do Italii! Słońce, słonko, słoneczko, słoneczusio...
Wracam do opisu Positano..
Może powinnam napisać kilka słów o książkach, które łechtają miło włoskie wspomnienia i przenoszą mnie na chwilkę w ukochane miejsce?
![]() |
| Florencja, Italia, 2011 |
![]() |
| Florencja, Italia, 2011 |
![]() |
| Skały Afrodyty, Cypr, 2005 |
środa, 28 listopada 2012
KASIA w KBK: خورش قیمه Qeyme, czyli kuchnia irańska
Jakiś czas temu byłam na kolacji u Kasi i Tomka, która to zapadła mi na dłuuugo w pamięć. Kasia niedawno wróciła z Iranu i obiecała, ku mojej radości (mało powiedziane), że kiedy już się zobaczymy, opowie mi o swoich wojażach - zapowiadało się miło. Ale.. hm.. nie mogę tego ująć inaczej: cały wieczór przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Dziś myślę sobie, że zachowywałam się nieco dziwnie - pamiętam, że miałam mocno wyostrzone zmysły (jakkolwiek to brzmi) i zadawałam pytanie za pytaniem. Już wyjaśniam dlaczego :)
Po pierwsze, Kasia przygotowała dania kuchni irańskiej, co już na początku po prostu mnie ujęło, uwiodło, wzruszyło - zwał jak zwał, wiadomo że coś bardzo bardzo. Jak przeczytacie poniższy przepis, zrozumiecie. Przeczytajcie sobie także listę przypraw i spróbujcie sobie wyobrazić zapachy jakie wydobywały się z kuchni państwa W. - coś zniewalającego! (Może także dlatego miałam wyostrzone zmysły ;D)
Skąd te ochy i achy.. Otóż, Iran i w ogóle "te strony" są dla mnie wyjątkowo egzotyczne. Już bliższe wydają mi się Chiny, bo o nich regularnie czytam i część mego serca właśnie w nich się urządziła za sprawą mojej przyjaciółki Bai. Ale Iran? Szczerze pisząc, nie wiem nic o Iranie. A jestem łasa na podróże, choćby palcem po mapie.. Albo i widelcem po talerzu?
Po drugie, Kasia to rasowa znawczyni tematu - irańskiej historii, kultury. Oprócz obszernej wiedzy na temat posiada także wspaniałą umiejętność, która sprawiła, że ten wieczór był wyjątkowy. Mam na myśli umiejętność przyjęcia ichniejszego sposobu myślenia, spojrzenia z właściwej (bo ichniejszej) perspektywy na rzeczywistość. Dzięki temu historie, które opowiadała, obrazy, które przede mną malowała, nabierały zupełnie innego charakteru, a sam daleki i egzotyczny Iran na chwilę wydał się bliższy i bardziej swojski.
Kuchnia irańska jest fantastyczna - szczerze polecam przygotowanie poniższej potrawy, fajnie zaadaptowanej na nasze polskie warunki. Ja wypróbowałam już poniższy przepis, nieco przedobrzyłam z przyprawami, zatem sugeruję trzymać się wskazówek :).
Podsumowując, zjadłam wspaniale, popaliłam prawdziwej sziszy, oglądałam Wielką Księgę Kuchni Irańskiej (dobrze, że ma zdjęcia :P), nasłuchałam się opowieści nie tylko kulinarnych, zobaczyłam, wyniuchałam i wymacałam irański cynamon, szafran (a ja mam własny szafran, nananananna..) kilka innych przypraw..
Dziękuję, liczę na więcej i zapraszam do zakładki Kuchnia irańska: Kasia w KBK. No i.. pozdrawiam Kasię i Tomka :D
Po pierwsze, Kasia przygotowała dania kuchni irańskiej, co już na początku po prostu mnie ujęło, uwiodło, wzruszyło - zwał jak zwał, wiadomo że coś bardzo bardzo. Jak przeczytacie poniższy przepis, zrozumiecie. Przeczytajcie sobie także listę przypraw i spróbujcie sobie wyobrazić zapachy jakie wydobywały się z kuchni państwa W. - coś zniewalającego! (Może także dlatego miałam wyostrzone zmysły ;D)
Skąd te ochy i achy.. Otóż, Iran i w ogóle "te strony" są dla mnie wyjątkowo egzotyczne. Już bliższe wydają mi się Chiny, bo o nich regularnie czytam i część mego serca właśnie w nich się urządziła za sprawą mojej przyjaciółki Bai. Ale Iran? Szczerze pisząc, nie wiem nic o Iranie. A jestem łasa na podróże, choćby palcem po mapie.. Albo i widelcem po talerzu?
Po drugie, Kasia to rasowa znawczyni tematu - irańskiej historii, kultury. Oprócz obszernej wiedzy na temat posiada także wspaniałą umiejętność, która sprawiła, że ten wieczór był wyjątkowy. Mam na myśli umiejętność przyjęcia ichniejszego sposobu myślenia, spojrzenia z właściwej (bo ichniejszej) perspektywy na rzeczywistość. Dzięki temu historie, które opowiadała, obrazy, które przede mną malowała, nabierały zupełnie innego charakteru, a sam daleki i egzotyczny Iran na chwilę wydał się bliższy i bardziej swojski.
Kuchnia irańska jest fantastyczna - szczerze polecam przygotowanie poniższej potrawy, fajnie zaadaptowanej na nasze polskie warunki. Ja wypróbowałam już poniższy przepis, nieco przedobrzyłam z przyprawami, zatem sugeruję trzymać się wskazówek :).
Podsumowując, zjadłam wspaniale, popaliłam prawdziwej sziszy, oglądałam Wielką Księgę Kuchni Irańskiej (dobrze, że ma zdjęcia :P), nasłuchałam się opowieści nie tylko kulinarnych, zobaczyłam, wyniuchałam i wymacałam irański cynamon, szafran (a ja mam własny szafran, nananananna..) kilka innych przypraw..
Dziękuję, liczę na więcej i zapraszam do zakładki Kuchnia irańska: Kasia w KBK. No i.. pozdrawiam Kasię i Tomka :D
Qeyme
خورش قیمه
Składniki:
2 drobno
krojone cebule
½ kg
mięsa gulaszowego (baraniny, cielęciny lub wołowiny)
1/3
szklanki grochu łuskanego (połówek)
3 łyżki
przecieru pomidorowego
3 łyżki
oleju
½ kg
ziemniaków
Przyprawy:
2 kwaśne
cytryny
1
łyżeczka soli
¼
łyżeczki czarnego pieprzu
½
łyżeczki curry (w oryginale tzw. adviye - mieszanka przypraw, w smaku i
zapachu podobna nieco do curry)
1
łyżeczka cynamonu
¼
łyżeczki kurkumy
¼
łyżeczki utartego szafranu (rozpuszczone w łyżce gorącej wody)
Przepis
na 6 porcji. Czas przygotowania: 1,5 godziny
1. W
żeliwnym garnku podsmaż cebulę z 3 łyżkami oleju. Dorzuć kawałki mięsa, żeby
się obsmażyły. Dodaj sól, pieprz, przyprawy, cynamon i kurkumę. Następnie dolej
3,5 szklanki wody. Nałóż pokrywkę i pozostaw garnek na 1h na średnim ogniu,
żeby zawartość powoli się gotowała. Od czasu do czasu zamieszaj.
2. Dodaj
groch (można wcześniej go namoczyć), przecier pomidorowy, sok wyciśnięty z 2
cytryn oraz szafran. Ponownie przykryj i pozostaw na kolejne 30 minut na małym
ogniu.
3. W tym
czasie obierz ziemniaki i pokrój je w słupki (jak małe frytki), usmaż.
4. Kiedy
mięso będzie już ugotowane, spróbuj potrawy i w razie potrzeby dodaj soli do
smaku. Następnie przelej gulasz do naczynia, w którym zamierzasz go serwować.
Podawaj gorący, z ryżem, marynowanymi warzywami i zieleniną (cebulki dymki,
szczypior, zielona pietruszka, mięta, szałwia, rzodkiewka – oni to tak na
surowo do obiadu chrupią).
Przepisy na podstawie książki Āszpaziye asile irāni (Tradycyjna kuchnia irańska) Sa’ide Seryāni (Teheran 2007)
czwartek, 30 sierpnia 2012
Ceremonia parzenia herbaty u Bai
Info o milionie herbat, takiej samej ilości sposobów jej parzenia znajdziecie na blogu Bai http:// baixiaotai.blogspot.com/
Znajdziecie tam także wszelkie informacje o Azji, praktyczne wskazówki Europejki mieszkającej w Chinach i podróżującej po okolicy. Są także wyjątkowe przepisy kulinarne, rekomendacje ze świata muzyki i sztuki, ciekawe tematyczne artykuły, kulturowy savoir-vivre.. a wszystko pisane z lekkością i wyśmienitym poczuciem humoru.
Ceremonia
parzenia herbaty sama w sobie jest bardzo interesująca. Obszerne
uzasadnienie każdej związanej z nią czynności, niekończące się Natalkowe
opowieści o Chinach oraz te wszystkie herbaciane aromaty sprawiają, że
każdorazowo jest to dla mnie wyjątkowe przeżycie.
Jeden
z kilkudziesięciu zestawów do parzenia herbaty, w których posiadaniu
jest Natalka :) Każdy wyjątkowy, każdy ma swoje zastosowanie i,
oczywiście, historię :)
Jeszcze chwilkę..
Do picia po prawej, do wąchania po lewej
Cieszy oko i nos :) A potem język :)
Każda herbatka parzona jest w odpowiednim naczyniu: zielona, czarna i
miliony innych. Tak samo metody parzenia różnią się od siebie
temperaturą wody, sposobem podania, a nawet napełniania "zaparzacza"
wodą i herbatą czarek.
proporcje :D
Jednakowoż kilka parzeń zapewnia wypicie wystarczającej ilości herbaty, to nie tak, że ta czarka ma Dominikowi wystarczyć ;)
Jednakowoż kilka parzeń zapewnia wypicie wystarczającej ilości herbaty, to nie tak, że ta czarka ma Dominikowi wystarczyć ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








