wtorek, 25 stycznia 2011

Flowerowa zupa brokułowa


Po pierwsze:
Spontan to moje drugie imię, tyle napiszę w kwestii wczorajszej nocy.

Po drugie: Spontan zawsze się opłaca, ale tym razem opłacił się po stokroć, bo nie dość że spędzony na współgotowaniu w doborowym towarzystwie, to i rano spałam dłużej o trzydzieści minut (jechałam do pracy 20 minut, Flowery - błogosławię Was!). Nagadać się z Panią Flowerową nie mogłyśmy do późnych godzin (nie żebym była specjalnie zaskoczona), a Pan Flower jak zwykle wykazał się sporą dawką cierpliwości i tylko co jakiś czas pojękiwał, żeby zmienić temat. Cóż.. wiecie jak to jest gdy dwie, nakręcone baby mają wspólną pasję? I nie mam na myśli gotowania, tym razem ono stanowiło drugi plan.

Ale ponieważ było co świętować, a Flowerowe spotkania należą do zarówno przyjemnych, jak i relaksujących, to nie mogło odbyć się bez smacznego jedzenia.
Uwaga nr 1: Pani Flowerowo, nie marudź tylko z uśmiechem łap za gary :D

Na pierwsze danie - zupa brokułowa; uwielbiam brokuły, ser, śmietankę.. mniam.

Składniki:
- brokuł
- 250ml bulionu (my miałyśmy rosół domowy samego Flowera :D)
- jakaś włoszczyzna, jeśli nie masz rosołu
- 150g śmietany do gotowania
- 100g ulubionego sera żółtego
- sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:
Pociachać brokuła na drobne korony i ugotować w bulionie, z dodatkiem innych jarzyn (jeśli masz ugotowany rosół to niekoniecznie). Kiedy warzywa będą miękkie zmiksować blenderem (mikserem z wkładką czy co tam masz, byle rozdrobniło - widelec też przejdzie) na gładką konsystencję - idealny jest krem, ale osobiście lubię wyczuwać drobinki brokuła. Zagęścić śmietanką (najpierw kilka łyżek zupy dołożyć do śmietanki, wymieszać i tak przygotowaną przelać do zupy). Zetrzeć i dosypać ser żółty. Zupkę gotować na wolnym ogniu. Podawać samą albo z grzankami lub posypane np parmezanem.

Czas: 30 min
Przygotowanie: proste
Dostępność składników: łatwa

zdjęcia: Pani Flowerowa :D :*