Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 60 MIN MAX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 60 MIN MAX. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2013

Zupa cebulowa Julii Child - z grzankami z serem


Co jakiś czas oglądam program French Chef prowadzony przez Julię Child. Część filmów zamieszczona jest na youtube - uwielbiam je! Jobla na punkcie mam odkąd oglądnęłam Julie&Julia - jeden z moich ulubionych filmów; nie dość że o Julii Child, to jeszcze z jedną z moich ulubionych aktorek - Meryl Streep. Nie wspominając o zdjęciach jedzenia, które sprawiają że mogłabym oślinić telewizor...
Oglądnęłam program o zupie cebulowej, zajrzałam do książki "Gotuj z Julią. Niezbędne przepisy i porady mistrzyni kuchni" (ekhem, to jest jedyna książka J.Ch. którą  posiadam i chętnie przyjmę następne) i pokusiłam się o przygotowanie zupy. Kiedyś przyrządzałam bardzo podobną zupę cebulową z przepisów Casanovy - też polecam serdecznie. Zupa Casanovy ma bardzo podobne składniki i proporcje, z uwagi jednak na gust gości, których nią podejmowałam, nieco zmodyfikowałam przepis (znajdziecie uwagi w linku). Tym razem przygotowałam ją dokładnie według przepisu i stwierdzam, że francuska zupa cebulowa au gratin jest po prostu wspaniała. Na niedzielę idealna!  

 Składniki (4-6 porcji): 
- 3 łyżki masła 
- 1 łyżka oleju 
- 8 szklanek pokrojonej w piórka cebuli
- 2 łyżki mąki 
- 5 szklanek - 1l bulionu wołowego 
- 1/2 szklanki koniaku lub brandy 
- 1szklanka białego wytrawnego wina  
- przyprawy: ważne 0,5 łyżeczki soli i 0,5 łyżeczki cukru a ponadto świeży pieprz, ostra papryka (ta ostatnia niekoniecznie)

grzanki:
- po 2-3 kromki bagietki/ bułki na osobę
- masło do posmarowania kromek (i jeśli przygotowujemy na patelni to do smażenia grzanek)
- 150g sera żółtego, u mnie cheddar

Przygotowanie:
W dużym rondlu rozgrzewać masło i olej. Dodać cebulę i dusić na słabym ogniu powoli przez 20 minut, do czasu aż zmięknie. Dodać sól i cukier, smażyć dalej 15-20 minut na średnim ogniu, po to by przyrumienić cebulę. Cebulę oprószyć mąką i smażyć jeszcze jakieś 3 min, cały czas mieszając. Zupę zdjąć z ognia - na tym etapie ma ona konsystencję zasmażki cebulowej - wlać 2 szklanki gorącego bulionu, koniak i zamieszać. Następnie dodać resztę bulionu i białe wino. Gotować jeszcze na wolnym ogniu ok. 25min.

Grzanki można przygotować oddzielnie w piekarniku albo na patelni pod przykrywką. W tej ostatniej wersji na jak najmniejszej ilości tłuszczu. Ja robię to albo w piekarniku: kromki pieczywa smaruję masłem, posypuję tartym serem i piekę w piekarniku ok 10min aż ser się całkowicie rozpuści. Drugi sposób: Zupę umieszczamy w żaroodpornym garze (np takim jak na załączonym filmie programu French Chef z J.Ch.), wkładamy kromki pieczywa, całość obsypujemy obficie serem żółtym i umieszczamy w piekarniku aż chleb się upiecze, będzie chrupki, a ser złoty i rozpuszczony.

Czas: ok 1h, ale naprawdę warto
Przygotowanie: średni stopień trudności
Dostępność składników: łatwa



sobota, 30 marca 2013

Czekoladowe ciasto w wydmuszkach - Jajko Brownie



Jeszcze zdążę! Ponieważ obiecałam przekazać przepis jak go sprawdzę, tak też czynię. Szczerze polecam: przygotowanie ciasta to chwila, najwięcej zajmuje oczyszczenie wydmuszek. Ale efekt wart!

Składniki:
Wydmuszki:
  • - 12 niewielkich bio jajek
  • - olej, np. słonecznikowy do natłuszczenia - ja z braku oleju natłuściłam oliwą. Jajka są ok ;)
  • - sól - 100g na 1l wody
Brownie:
  • - 2 tabliczki (20 dag) deserowej czekolady (spokojnie wystarczy jedna)
  • - 60g miękkiego masła (120g jeśli decydujecie się na drugą tabliczkę czekolady)
  • - 3 dobre jajka
  • -  mniej niż 1 szklanka cukru 
  • - szczypta soli 
  • - 1 szklanka mąki pszennej 
  • - 3 łyżki naturalnego kakao 
Przygotowanie:
Wydmuszki: w skorupce każdego jajka wywiercić otworek - korkociągiem albo małym ostrym nożykiem. Delikatnie poszerzamy powstałe dziurki krusząc fragmenty skorupki - moje otwory miały średnicę ok 1cm (powinny powstać otwory tak duże, aby zmieściła się w nich końcówka rękawa cukierniczego/ szprycy). Do środka jajka włożyć nożyk/ wykałaczkę, którym mieszając połączyć żółtko z białkiem i wylewać zawartość skorupek - 3 jajka z tego wykorzystamy do naszego brownie, z reszty można upiec inne ciasta albo zrobić jajecznicę :). Należy bardzo dokładnie wypłukać skorupki w środku, a potem włożyć do solanki (100g soli na 1 litr wody) i pozostawić na 30 minut - słona woda powinna wypełnić skorupki. Jeszcze raz opłukać skorupki w zimnej wodzie i wysuszyć. Do każdej skorupki wlać olej i poruszać nią tak, by ścianki w całości pokryły się tłuszczem, następnie nadmiar przelać do następnej skorupki i tak do końca. Nadmiar oleju należy wylać.
Ciasto czekoladowe: Roztopić na parze czekoladę z masłem (garnek z czekoladą i masłem ustawiamy na garnek z gotującą się wodą) i ostudzić. Jajka z cukrem zmiksować na puszystą masę, dodać czekoladę z masłem i wymieszać. Następnie połączyć mąkę, sól i kakao i dodać do jaj z czekoladą - wymieszać dokładnie. Tak otrzymamy ciasto, które trzeba włożyć do rękawa cukierniczego albo szprycy. Wydmuszki włożyć do formy na muffinki wyłożonej folią aluminiową - chodzi o to, aby wydmuszki stały pionowo, oczywiście dziurką do góry. Do każdej skorupki wycisnąć porcję ciasta, min 3/4 wysokości jajka -  za mało ciasta spowoduje,  że nie otrzymamy kształtu jajka. Za duża ilość ciasta "wyleci" górą i to nie stanowi problemu - po upieczeniu można to po prostu oderwać. Piec wydmuszki z ciastem 15-20 minut w temperaturze 180°C. Wyjąć z piekarnika i ostudzić. Następnie obrać z wydmuszek :)

Pozdrawiam i polecam :) Smakowite to :)

Czas: ok 60 min wraz z wyczyszczeniem i trzymaniem w solance wydmuszek
Przygotowanie: średnie
Dostępność składników: łatwa

piątek, 28 grudnia 2012

Niby Cake pops! Z nutelli i mascarpone w czekoladzie




Historia jest taka: miały być cake pops, pyszne hmm.. ciasteczko-trufelki. I takie były przez chwilę swojego istnienia: kolorowe, misternie udekorowane najpierw polewą czekoladową, potem różnymi szpejami. Zajęłam się jednak przygotowaniem następnych przekąsek na urodziny Dominiki, schowałam je więc do lodówki z zamiarem schłodzenia. Po mniej więcej godzinie zaglądnęłam do lodówki, odkryłam że w tej części kuchni nie ma prądu (eeeeeeeehhhh) i znalazłam moje cake pops, a raczej ledwo-co-pops, pomiędzy szpikulcami wbitymi w jabłko. Na szczęście masa, choć niezbyt kształtna to wciąż pyszna, więc było co ratować.. No i efekt końcowy widać na zdjęciach.

Królową tych słodziutkich minicudeniek jest Bakarella, w załączonym linku możecie zobaczyć różne pomysły na te wyjątkowe ciasteczka. Przepis znalazłam na kilku blogach (hmm..), ale większość z nich odnosiła się do strony Burczy mi w brzuchu. Podaję dalej, bo naprawdę warto!

Składniki:
- 400g ciasta suchego - ja miałam babkę biszkoptową marmurkową, ale każde biszkoptowe ciasto może być - np czekoladowe, jogurtowe, cytrynowe.
- 100g mascarpone 
- 100g kremu Nutella
- tabliczka czekolady (mleczna albo gorzka)
- 1 łyżka oleju
- do dekoracji kolorowe, czekoladowe posypki, wiórki kokosowe, zmielone orzechy albo migdały etc
- patyczki do szaszłyków albo patyczki do lodów

Do wbicia cake pops przyda się styropian, przekrojone na pół jabłko, pomarańcza etc.

Przygotowanie:
Ciasto biszkoptowe należy drobno pokruszyć, najlepiej przy pomocy rąk, a nie mechanicznie. Do ciasta dodać mascarpone i nutellę oraz bardzo dokładnie wymieszać na gładką masę i uformować kulę. Schować ją do zamrażarki na 15 minut. Po tym czasie wyjąć, ręcznie odrywać kawałeczki masy i formować z niej kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Kuleczki schować do lodówki na półkę pod zamrażarką.
W tym czasie rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej (na garnek z gotującą się wodą wstawić miskę, a do niej włożyć pokruszoną czekoladę i co jakiś czas mieszać aż czekolada się upłynni). Dodać łyżkę oleju (ja tego nie robię, ale tak podaje przepis oryginalny).
Wyjąć kuleczki z lodówki, każdą nabijać na patyczek wcześniej zanurzony w czekoladzie (dzięki temu łatwiej wejdzie w zmrożone ciasteczko), obtaczać dokładnie w gorącej czekoladzie i po kilku sekundach (kiedy czekolada przestanie kapać) obsypać cake pop wybraną posypką i wbijamy go w styropian albo połówkę jabłka lub pomarańczy - w coś stabilnego. Ja moje wyłożyłam na talerzyku i wbiłam w nie dekoracyjne patyczki. Kuleczki należy schłodzić przed podaniem, takie są najsmaczniejsze.

Czas: 60min
Przygotowanie: łatwe
Dostępność składników: łatwa

Myślę, że ładnie prezentują się także bez patyczków :)


poniedziałek, 12 listopada 2012

Bakłażan zapiekany z mięsem mielonym - sandwicze z bakłażana



Lubię sterczeć nad garami, nic mnie tak nie uspakaja jak gotowanie. Gotowanie to jest z resztą jedyna rzecz na świecie, do której mam cierpliwość, to także jedna z niewielu czynności, przy których milczę :) Bo przy jedzeniu to już różnie z tym bywa, zgadzam się, że najważniejszą częścią posiłku jest wszak rozmowa.

Tak więc, dla mnie gotowanie = święty spokój, czysta przyjemność od początku - od poszukiwania właściwych produktów, czytania wskazówek n/t, wertowania ulubionych książek czy stron internetowych, doszkalania się względem przypraw, odpowiednich dodatków czy temperatury pieczenia/smażenia, samego gotowania, do końca: kosztowania i wreszcie jedzenia.. Nie uwodzi mnie jakoś szczególnie konwencja programów telewizyjnych - konkursów kulinarnych, ale mogłabym godzinami oglądać ludzi gotujących, podróżujących i gotujących albo tylko o gotowaniu oraz zwyczajach żywieniowych mówiących.

Słowem, sama 'zwykła niezwykła' przyjemność.

 
Bo gotowanie to moje hobby. Hobby od życiowej pasji różni się tym, że nie frustruje, kiedy nie idzie go zamienić w źródło utrzymania albo kiedy nie odczuwam przynajmniej doraźnie:/, że się w jego zakresie rozwijam... Nie obraziłabym się gdybym gotując mogła sobie dorobić, ale i tak nadal pozostanie ono czymś, co po prostu sprawia mi przyjemność.

Tyle tytułem komentarza ostatnich (nie)powodzeń.

Dziś prościutkie sznycelki, za to zaserwowane nieco ciekawiej, bo w sandwiczach z bakłażana i pod beszamelem. Dobre :)


Składniki na 6-8 porcji: 
- 400g mięsa mielonego drobiowego
- czerstwa bułka
- odrobina mleka (do namoczenia w nim bułki)
- 4 łyżki bułki tartej
- jajko
- cebula
- 2 ząbki czosnku
- marchewka (opcjonalnie)
- kilka gałązek świeżej kolendry (opcjonalnie - mogą być inne zioła: np. bazylia)
- oliwa do smażenia
- nieduży bakłażan (po dwa plastry na porcję)
- sól, pieprz czarny

Beszamel:
-5 łyżek masła

-5 łyżek mąki

-3 szklanki mleka

-gałka muszkatołowa

do posypania:

-parmezan

-mozzarella (lub inny ser) 

Przygotowanie:
Bakłażana umyć, osuszyć pokroić w plastry, naciąć delikatnie miąższ i posypać solą. Odstawić na czas przyrządzania mięsa. Po kilku minutach bakłażan zacznie lekko brązowieć.
Bułkę namoczyć w mleku i lekko odcisnąć z nadmiaru. Cebulę, czosnek, kolendrę, marchewkę drobniutko posiekać. Mięso wymieszać rękami z bułką, jajkiem, czosnkiem, cebulą, marchewką, ziołem, bułką tartą, solą i pieprzem. Mokrymi rękami formować kotleciki (sznycelki) o średnicy podobnej do pokrojonego w plastry bakłażana. Na patelni grillowej rozgrzać oliwę i podsmażyć na złoty kolor z dwóch stron przygotowane sznycelki (po ok 3-4minuty na stronę).

Bakłażany wytrzeć papierowymi ręcznikami, w ten sposób pozbywa się z nich charakterystycznej goryczki. Na patelni "po sznycelkach" zgrillować z dwóch stron plastry bakłażana.

Przygotować beszamel: na wolnym ogniu roztopić masło. Dodać mąkę i energicznie, bardzo dokładnie, z cierpliwością mieszać, aż nie będzie grudek. Następnie dodawać bardzo powoli ciepłe mleko (podgotowane z czosnkiem i szczyptą gałki muszkatołowej) i mieszać do uzyskania kremowej, zwartej konsystencji. Doprawić gałką muszkatołową.

Na brytfance do pieczenia postawić kilka kleksów beszamelu, na tym ułożyć po plastrze bakłażana. Następnie ułożyć sznycelka, przykryć go drugim plastrem bakłażana. Posmarować beszamelem i posypać startym serem - parmezanem albo mozzarellą. Zapiekać w temperaturze 180st 10 min.

Można jeść samo albo na obiad podać z sałatą z delikatnym dressingiem albo z ulubionym ryżem ugotowanym na sypko. Albo i z tym i z tym :)

Przygotowanie: średnie
Czas: 40min
Dostępność składników: łatwa

niedziela, 16 września 2012

Tarta ze smażonym porem i boczkiem - niby Quiche Larraine


Marzy mi się tarta i zrobię dziś taką oto właśnie na obiad. Coś niby taki Larraine, z kilkoma zmianami. Przypadnie do gustu wielbicielom wytrawnych tart. Przepis na ciasto klasyczny, nadzienie kombinowane. Ma ono ten plus, że można je przyrządzić z resztek w lodówce, które po zmieszaniu ze śmietaną, jajkami i np. serem żółtym, a następnie po zapieczeniu stają się wspaniałym daniem. A aromat wydobywający się z piekarnika.. superrrro :D

Składniki:
- 250g mąki zwykłej pszennej
- 1 jajko
- 100g dobrej jakości masła
- 3 łyżki zimnej wody
- odrobina masła i bułki tartej do wysypania formy do pieczenia 
- 2 średniej wielkości pory
- 2 duże cebule
- 2 ząbki czosnku
- 200g wędzonego boczku
- 3 jajka
- szklanka śmietany 18%
- 100g ulubionego sera żółtego
- świeże (ew. suszone) zioła: bazylia, oregano, tymianek - kilka gałązek
- sól, pieprz, słodka papryka

Przygotowanie:
Nagrzać piekarnik. Temperatura 180st. Mąkę przesiać i rozetrzeć z zimnym masłem rękami, dodać jajko, wodę i wyrabiać aż ciasto będzie gładkie. Wyłożyć ciasto do lodówki na 20 min (nie zawsze to robię, czasem od razu wałkuję i umieszczam w piekarniku, ale jest to wskazane - dzięki temu tarta będzie bardziej krucha i delikatna, czyli będzie bardziej.. tartą :)). 
Przygotowywać farsz: Pokroić boczek w kostkę, por i cebulę w wiórka, zmiażdżyć czosnek. Podsmażyć boczek, dodać cebulę, pora i czosnek i dusić na średnim ogniu ok 15min co jakiś czas mieszając. Zostawić farsz do ostygnięcia.
Wyjąć ciasto na lekko osypany mąką blat wyłożyć i rozwałkować na grubość ok 1 cm. Formę do pieczenia posmarować masłem, obsypać bułką tartą albo wyłożyć po prostu papierem do pieczenia. Ciasto przełożyć do formy, ewentualne braki uzupełnić ciastem które odpadnie, delikatnie docisnąć. U mnie nie zawsze jest to forma do pieczenia tart, jeśli akurat potrzebuję więcej to wybieram większą, prostokątną blaszkę. Ciasto nakłuć widelcem, w razie konieczności docisnąć ciasto specjalnymi obciążnikami albo fasolą i piec przez ok 20 min.
Posiekać ulubione zioła, ser zetrzeć na tarce na średnich lub dużych oczkach - jak wolicie. Wymieszać jajka ze śmietaną, doprawić solą, papryką i pieprzem, wsypać zioła. Tak przygotowaną masą zalać ostudzony farsz, wymieszać i przełożyć na ciasto. Piec jeszcze ok 15 min.

Czas: 45-60min
Przygotowanie: średni poziom trudności
Dostępność składników: łatwa


środa, 25 lipca 2012

Schab w cebuli


Schab w cebuli, alternatywa dla kotletów schabowych na niedzielny obiad. Znam takich, którzy nie wyobrażają sobie rodzinnego obiadu bez schabowych - ja, choć je lubię, przyrządzam je bardzo rzadko. Jeśli wybieram wieprzowinę to znacznie częściej uskuteczniam schab duszony: w cebuli, w ziołach albo w sosie śliwkowym. Poniżej przedstawiam proporcje, według których przygotowywałam schab. Podałam go z kapustą zasmażaną (czy istnieje ktoś, kto jej nie lubi?) i z ziemniakami - jakieś takie gnioty były, ale i tak było smacznie ;)

Składniki:
- 0,5kg pięknego schabu w kawałku
- 4 cebule białe
- 2 ząbki czosnku
- majeranek, pieprz, sól, czerwona papryka
- 0,5l rosołu
- mąka do obtoczenia mięsa
- olej do smażenia

Przygotowanie:
Schab oczyścić, pokroić na 4 plastry, lekko rozbić i obtoczyć w mące. Na patelni podgrzać olej, na nim usmażyć doprawione solą i pieprzem plastry schabu, z każdej strony po ok 4 min na niewielkim ogniu - tylko po to, żeby mięso nieco skruszało. Następnie przełożyć je do nasmarowanego olejem naczynia żaroodpornego. Cebulę umyć, obrać, pokroić w większe piórka i zasypać nią schab. Czosnek obrać, nie siekać, wrzucić do schabu w całości. Posypać obficie majerankiem, jeśli się go lubi i zalać szklanką rosołu. Jeszcze raz doprawić solą, pieprzem i odrobiną papryki. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st na 20 min, co jakiś czas zaglądać do mięsa i "poruszać" cebulą. Po tym czasie dolać resztę rosołu, zmniejszyć temperaturę do 150st i piec jeszcze około 30 min. Po tym czasie mięsko powinno rozpływać się w ustach.


Czas: 60min
Przygotowanie: proste
Dostępność składników: łatwa

wtorek, 24 lipca 2012

Zupa chlebowa - wyśmienity deser



Zupę chlebową przedstawiałam już dwa razy. Pierwsza pochodziła ze zbiorów Filipa. Następna, o obiecującej nazwie Zupa Chlebowa Casanovy, z książki "Rozkosze podniebienia według Casanovy czyli sztuka uwodzenia przy stole" Georga A. Wetha. Dziś mam kolejną propozycję, tym razem na słodko. Oto zupa chlebowa, czyli łotewski deser. Jeśli ktoś lubi chleb litewski, żytni oraz korzenne smaki to zakocha się w nim tak jak ja. Przepis dostałam od Ligi, rodowitej Łotyszki :)


Składniki:
- żytni chleb, taki prawdziwy, typu "litewski", ale może być jeszcze bardziej ciemny reszta to:
- 2 łyżki cynamonu
- ok 1,5-2l przegotowanej wody
- 2/3 szklanki cukru, może być więcej
- suszone owoce - ok 200g (np. żurawina, rodzynki, jabłko itd)
- 200 ml - kubek śmietanki 30% do deserów

Przygotowanie:
Chleb pokroić  na kromki i obrać ze skórki. Tak przygotowany upiec w piekarniku, aż zrobią się "grzanki". Przełożyć do garnka i zalać gorącą wodą - tak żeby chleb nie wystawał nad jej poziom (stąd ilość wody podana w widełkach), zamknąć naczynie i zostawić na 30 minut, do momentu aż chleb przesiąknie. Następnie przetrzeć chleb, z całą wodą która zostanie, przez sito.

Dodać suszone owoce, cukier, cynamon, jeszcze niewielką ilość wody, by rozrzedzić masę i gotować aż owoce będą trochę miękkie (ale nie rozgotowane), w ten sposób chleb nabierze smaku cynamonu i owoców. Pozostawić żeby wystygło. Przełożyć do przeźroczystych naczyń.

Przygotować bitą śmietaną i udekorować nią zupę, posypać odrobiną cynamonu. Schłodzić ok 15 min w lodówce i podawać.

Czas: ok 60 min
Przygotowanie: średnio łatwe
Dostępność składników: chleb litewski znajdziemy w dobrych piekarniach

czwartek, 5 lipca 2012

Tarta z malinami na dwa sposoby


Tarta. Na lato idealna to sprawa.. Generalnie rozkochałam się ostatnio w tartach. Uwielbiam zarówno te słodkie, jak i wytrawne. Do ulubionych tart należą: ze szpinakiem i szynką, serowa, quiche lorraine, z porami.. Jedna z lepszych jakie jadłam to serowa z gruszkami (nie mojego autorstwa). Więc kiedy tylko dostałam formę do tart (taką najprostszą), od razu zaczęłam wyżywać się na naczyniu. Teraz nie ma imprezy bez tarty, to ją piekę ile razy mam ochotę na bliżej nieokreślone "coś dobrego". 

Tarta jest bardzo prosta w przygotowaniu, natomiast dobrze jest mieć odpowiednią formę do pieczenia. Mój piekarnik pozwala mi na to, żeby nie musieć korzystać z tych wszystkich pomocników przy pieczeniu tart w postaci obciążników do ciasta itp, co z pewnością ułatwia sprawę. 

Dostałam ostatnio przesyłkę od babci - bardzo dużo owoców: malin, czereśni, truskawek, zatem czas który spędzam teraz w domu wykorzystuję na konfitury, czekowiśnię i ciasta. Tarta malinowa nie wyszła najpiękniej, ale zaręczam że była bardzo smaczna, na tyle na ile zdążyłam jej spróbować, zanim wyszła razem z mamą ;] Poniżej zamieszczam przepis na tarty z budyniem i z kremem mascarpone. Proponowane nadzienie budyniowe nie jest bardzo słodkie, jeśli ktoś lubi to można dosłodzić - my wolimy delikatniejszą wersję w smaku.


Składniki:
- 250g mąki zwykłej pszennej
- 2 łyżki cukru pudru
- 1 jajko
- 100g dobrej jakości masła
- odrobina masła i bułki tartej do wysypania formy do pieczenia
200g budyniu gotowego albo przygotowanego wg przepisu:
- 1,5 szklanki mleka
- 1,5 łyżki mąki
- 3 żółtka
- cukier waniliowy
- 300g malin (albo innych owoców np truskawek albo czereśni)

Masa mascarpone (alternatywa dla kremu budyniowego):
- 250g mascarpone
- cukier waniliowy

Przygotowanie:
Maliny przebrać i dokładnie umyć (analogicznie postąpić z innymi owocami: usunąć pestki czy szypułki). Nagrzać piekarnik. Temperatura 180st. Mąkę i cukier puder rozetrzeć z zimnym masłem rękami, dodać jajko i wyrabiać aż ciasto będzie gładkie. Wyłożyć ciasto na lekko osypany mąką blat i rozwałkować na grubość ok 0,5cm. Formę do pieczenia posmarować masłem, obsypać bułką tartą. Ciasto przełożyć do formy, ewentualne braki uzupełnić ciastem które odpadnie, delikatnie docisnąć (zawsze mi odpada i zawsze wypycham dziurki tym co zostało - nie ma to później żadnego znaczenia). Ciasto nakłuć widelcem, w razie konieczności docisnąć ciasto specjalnymi obciążnikami albo fasolą i piec przez ok 25 min.
Przygotować budyń albo krem mascarpone. Budyń jeśli kupny to według wskazówek na opakowaniu, jeśli domowy to: żółtka utrzeć z mąką ziemniaczaną i odrobiną mleka, resztę mleka zagotować z cukrem waniliowym, na gotujące się mleko wlać żółtka rozrobione z mąką, wymieszać, zagotować i ostudzić. Jeśli z kremem mascarpone to należy ser ubić dokładnie cukrem waniliowym. Przygotowane "nadzienie" wyłożyć na przestudzone ciasto i udekorować owocami. I można podawać :)

Czas: ok 40 min
Przygotowanie: łatwe
Dostępność składników: dobry sposób na sezonowe owoce

środa, 4 lipca 2012

Tort chałwowy


Tort chałwowy według przepisu mamy mojej ukochanej Madziary. Tort, który jadłam kiedyś w Stryszawie zapadł mi na długo w pamięć. Postanowiłam upiec go w weekend z okazji urodzin mamy. Moja mama bardzo lubi chałwę, więc wybór wydał się trafny. Jedyne co pozostawiało wątpliwości to fakt, że pieczenie to nie jest moja mocna strona, więc supertort mógł okazać się superfiaskiem. 

Dokonałam kilku kosmetycznych zmian w przepisie, ponieważ wyszło mi bardzo dużo masy - mianowicie mój tort był dwuwarstwowy i został pokryty tą samą masą, podczas gdy według przepisu przełożony był nią raz, a całość pokryta była polewą czekoladową. 

 

Krem chałwowy przygotowany według tego przepisu jest wyjątkowo delikatny, nie jest też bardzo słodki, dlatego dodatek bezy w jednej z warstw jest idealną kombinacją, choć początkowo obawiałam się przesady ze słodyczą. Ciemny biszkopt został nasączony alkoholem (amaretto) i całość idealnie się komponowała. Doprawdy, byłam dumna jak paw, że.. nic nie spierniczyłam ;) Krem chałwowy z pewnością do sprawdzenia w innych deserach, np w tiramisu.

Generalnie to postanowiłam ćwiczyć się w pieczeniu i od soboty mam za sobą tegoż torta, dwa ciasta z owocami i tartę z malinami. Zmagania niebawem na blogu :)

Składniki na biszkopt (można też użyć gotowego):
- 5 jaj
- szklanka cukru
- cukier waniliowy
- 3 łyżki wody
- 0,5 szklanki mąki tortowej
- 0,5 szklanki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki proszku do pieczenia
- 2 łyżki kakao
- kilka łyżek herbaty/alkoholu do nasączenia (u mnie Amaretto)

Masa chałwowa:
- 300g chałwy
- 100g bezików
- 1 cukier waniliowy
- 4 żółtka
- 2 margaryny
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1,5 szklanki mleka
Przygotowanie:
Biszkopt: Jaja ubić na sztywno ze szklanką cukrów, dodać przesiane mąki, proszek do pieczenia, kakao i delikatnie wymieszać. Nagrzać piekarnik. Przygotować tortownicę (ja mam 24cm średnicy) smarując ją masłem i osypując bułką tartą. Przelać do niej ciasto. Piec ok 30 min (może nieco więcej) w temperaturze 180st, na środkowej półce. Ostudzić i ostrożnie przeciąć na części przy pomocy dużego, ostrego noża. 

Masa: Żółtka utrzeć z mąką ziemniaczaną i odrobiną mleka, resztę mleka zagotować z cukrem waniliowym, na gotujące się mleko wlać żółtka rozrobione z mąką, wymieszać, zagotować i ostudzić: tak zrobi się budyń. Dalej: margaryny utrzeć z chałwą najlepiej przy pomocy miksera, następnie połączyć z zimnym budyniem. 

Biszkopt podzielić na części i nasączyć przygotowaną mocną herbatą bądź alkoholem. Ja podzieliłam na trzy części i stosunkowo mniejszą ilość (sugeruję nie przedobrzyć z ilością) masy nakładałam na każdą. Na pierwszej (dolnej) warstwie na masie chałwowej ułożyłam beziki jeden obok drugiego i przykryłam drugą (środkową) częścią biszkoptu, na którą znów położyłam masę, i kolejno wierzch biszkopta. Całość posmarowałam resztą masy i udekorowałam serduszkami z gorzkiej czekolady.

Czas: ok 60min
Przygotowanie: średnio trudne
Dostępność składników: łatwa



piątek, 6 kwietnia 2012

Mazurek kajmakowy i czekoladowy


Szczerze pisząc u mnie jeszcze daleko do świąt. Atmosferę poczuję może dopiero jutro, kiedy to ogarnę swoje mieszkanie i będę mogła z czystym sumieniem zostawić je na Święta i rozpocząć tułaczkę po rodzinie :) Właściwie to nie wiem po co je sprzątać, skoro wrócę do niego prawie po świętach, przecież malować jajka w kurczaczki, święcić jedzonko będę u mamy - inaczej sobie tego nie umiem wyobrazić. Obowiązkowa jest także wizyta u taty i babci , a po Rezurekcji także u Cioci na śniadaniu.

Dziś wrzucam przepis na mazurek w wersji "Bez kitu, nie mam na nic czasu!!!". Polecam tym, którzy tkwią w przedświątecznej rozsypce, tak jak ja :)

Składniki
na ciasto: 
- 2 niepełne szklanki mąki pszennej uniwersalnej (ok. 300g)
- 150g masła
- 2/3 szklanki cukru pudru
- 1 jajko

Masa: gotowa kajmakowa, czekoladowa, orzechowa w puszce - jak kto lubi!

Do dekoracji: u mnie migdały w płatkach, polecam także suszone owoce, orzechy albo płatki róż czy fiołków.

Przygotowanie:
Składniki na ciasto zagnieść, masę owinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki. Wyjąć po minimum godzinie i rozwałkować na grubość ok 0,5 cm, np od razu na papierze do pieczenia. Przełożyć do formy do pieczenia, w razie konieczności przyciąć. Uformować brzeg ciasta zawijając go w charakterystyczny wałeczek i  dowolny wzór. Rozgrzać piekarnik i piec ciasto w temperaturze 180°C ok. 20 min, aż będzie złote. Następnie wyłożyć na ostudzone ciasto masę. Kolejno rozsmarować gotową masę i udekorować według uznania.

Przygotowanie: proste
Czas: 40 min+ czas schładzania w lodówce ciasta
Dostępność składników: łatwa

Jutro mazurek pomarańczowo-cytrynowy :)

(tu wersja z pozostałą resztką ciasta i masy czekoladowej ;))


 


środa, 7 marca 2012

Schab w sosie śliwkowym


Propozycja na niedzielny obiad. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam mięso w towarzystwie owoców. Schab w sosie śliwkowym to wariacja na temat schabu nadziewanego śliwkami, prostsza i szybsza w przygotowaniu. Polecam z ziemniakami i obiadową surówką albo z chlebem na gorącą obiadokolację.

Składniki:
- 0,5kg schabu w plastrach
- 3/4 szklanki śliwek suszonych
- cebula
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki powideł śliwkowych
- olej do smażenia
- łyżka smalcu (opcjonalnie)
- łyżka mąki
- 2/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina
- 2/3 szklanki wywaru
- sól, czarny pieprz do smaku

Przygotowanie:
Cebulę i czosnek posiekać. Śliwki pokroić w drobne kawałki. Niezbyt grube plastry mięsa posolić i oprószyć mąką. Tłuszcz rozgrzać na patelni (najpierw olej, potem dodać smalec), na średnim ogniu zesmażyć na złoto-brązowy kolor schab z obu stron (ok 4 min z jednej strony). Cały czas uważać, żeby nie przypalić mięsa. Zmniejszyć ogień, dodać cebulę, śliwki i czosnek, wymieszać z mięsem. Dusić mięso, dodać powidła,często mieszając, co jakiś czas podlewać winem w trakcie. Kiedy wino odparuje wlać wywar, ja w praktyce dodaję jaki mam akurat pod ręką (czasem zastępuję go zwykłą wodą), w ilości która pozwoli uzyskać pożądaną konsystencję sosu - u nas w domu preferuje się gęsty. Całość wymieszać dokładnie, jeśli ktoś lubi można dodać do sosu kilka łyżek śmietany. Dusić na niewielkim ogniu aż mięso zmięknie, co jakiś czas mieszając.


Czas: ok. 60 min
Przygotowanie: średni
Dostępność składników: łatwa

niedziela, 22 stycznia 2012

Francuska zupa cebulowa Casanovy


Dziś następny przepis z książki "Rozkosze podniebienia według Casanowy, czyli sztuka uwodzenia przy stole" Georga A. Wetha. Prezentowałam już zupę chlebową, dziś także zupa jako że rozkochałam się w nich ostatnio. Francuska zupa cebulowa, według menu które przygotował Michael Lacher, "Alte sonne" (Ludwigsburg).

Składniki:
- 500g cebuli
- 2 ząbki czosnku
- 4 łyżki masła
- 250ml wina białego wytrawnego
- 1l rosołu
- sól, świeżo zmielony pieprz
- 2 łyżki koniaku
- 2 kromki pieczywa tostowego
- 150g sera tartego (np. Beaufort)
- szczypiorek do przybrania

W mojej wersji zupy cebulowej: nie ma wina i koniaku, dodaję 0,5l rosołu więcej. Całość zagęszczam 3 łyżkami śmietany. Zamiast tostów potrzebny będzie groszek ptysiowy albo domowe grzanki.

Przygotowanie:
Cebule obraną pokroić w talarki, czosnek obrać i zmiażdżyć. Rozgrzać w garnku masło, na nim zesmażyć cebulę i czosnek. Dodać wino, rosół i gotować ok 20-25 min na niewielkim ogniu. Pod koniec gotowania doprawić solą i pieprzem oraz dodać koniaku.
Ja zawsze przecieram tak przygotowany wywar przez sito. Ponadto nie zawsze wykorzystuję koniak, czasem dodaję zamiast alkoholu śmietanę (ok 3 łyżki), mieszam dokładnie, aby się nie ścięło i blenduję by uzyskać zupę-krem, moją ulubioną. Podaję z groszkiem ptysiowym albo obsmażonymi na złoto grzankami i odrobiną tartego sera.
Wracając do przepisu oryginalnego: nagrzać piekarnik do 250st i zrumienić w nim pokrojone w trójkąty kromki pieczywa tostowego. Zupę rozlać do żaroodpornych miseczek, na wierzch położyć grzanki i posypać obficie serem. Wstawić do piekarnika na ok 10 minut, następnie wyjąć i serwować posypane jakimś dekoracyjnym zielskiem, np szczypiorkiem.

Czas: ok 50min przepis oryginalny, moja wersja ok 35min.
Przygotowanie: proste
Dostępność składników: łatwa


środa, 19 października 2011

Krakersowiec, ciasto bez pieczenia na krakersach


Krakersowiec jest jednym z lepszych ciast bez pieczenia jakie jadłam. Pamiętacie Ciasteczkowego Potwora? Oba ciasta są świetne, cieszą oko, ale przede wszystkim są po prostu genialne w smaku :) Krakersowiec jest równie prosty w przygotowaniu i ma jeszcze jedną fantastyczną zaletę - zawsze wychodzi :) Składa się ze słodkiej masy krówkowej, neutralnej bitej śmietany i słonych krakersów - połączenie to jest po prostu bardzo dobre i warte wypróbowania. Przepis mojej babci, a te zawsze są najlepsze, prawda? Krakersów została cała masa po imprezie, dlatego też nie zastanawiałam się zbyt długo co z nich zrobić.

Składniki:
- 3 opakowania krakersów dużych (ja daję słone, ale babcia używa niesmakowych)
- 0,5l mleka
- 1 puszka masy krówki (kajmakowej), można kupić gotową w sklepie (ok 200g)
- 0,5 śmietany 30% (Łaciata, Piątnica etc.)
- 10 dag płatków migdałowych
- 1 cytryna (ja nie dodaję!)
- płaska łyżeczka sody

masa:
- budyń waniliowy
- 0,5l mleka
- 1 szklanka mąki
- cukier wanilinowy
- 2 żółtka
- 3/4 szklanki cukru

Przygotowanie:
1. Wymieszać dokładnie mątewką składniki masy: zimne mleko z żółtkami, cukrem białym i waniliowym, mąką i budyniem.
2. Zagotować jeszcze 0,5 litra mleka. Do gotującego się mleka wlać przygotowaną mieszankę masy, mieszając całość zagotować, tak by nie powstały grudki – energicznie przy pomocy mątewki.
3. Ułożyć warstwę krakersów na dużej blaszce, na nie wlać przygotowaną, gorącą masę.
4. Na jeszcze gorącej masie ułożyć następną warstwę krakersów, na nie wyłożyć gotową masę krówkę i rozsmarować – będzie się ciaptać i ciężko rozsmarowywać.
5. Ułożyć następną warstwę krakersów.
6. Ubić śmietanę z sokiem z połowy cytryny (ja nie dodaję, za to dodaję sodę) i wyłożyć na krakersy.
7. Całość posypać płatkami migdałowymi. Włożyć ciasto do lodówki na min 2 godziny.

Babcia Stasia i ja życzymy smacznego ;)

Czas: ok 40 min
Przygotowanie: proste
Dostępność składników: gotową masę krówkową, zazwyczaj w puszcze, można kupić już w prawie każdym sklepie