Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lutego 2014

Biszkopty Ladyfingers na mące bezglutenowej


Zachciało nam się Tiramisu, ale niestety nie miałyśmy biszkoptów. Chcica matką wynalazku (czy jakoś tak...), więc upiekłyśmy je sobie same. Cóż, naprawdę nam się CHCIAŁO, na JUŻ, TERAZ i BO TAK. To, co powstało, nie wyglądało tak ładnie, jak sklepowe biszkopty, zwłaszcza że nie miałam rękawa cukierniczego, ale było za to smaczne :) 
Przepis pochodzi z Moich Wypieków. Ja zrobiłam biszkopty z mąki bezglutenowej i także wyglądały (całkiem) i smakowały (bardzo) "normalnie", dlatego podaję przepis dalej. 

Składniki na ok. 36 biszkopcików (może i więcej jeśli macie ten rękaw cukierniczy, a nie wyciskacie ciasta z kartki........):
- 4 jajka
- 80g mąki bezglutenowej (mąka do wypieku ciast) - oryginalny przepis zawiera jako podstawę mąkę pszenną
- 80g cukru do wypieków
- cukier puder do posypania gotowych biszkoptów

Przygotowanie:
Białka oddzielić od żółtek i ubić je na idealnie sztywną, lśniącą pianę. Dodawać cukier partiami - ja dodaję po jednej łyżce. Następnie dodać żółtka i dalej ubijać, aż masa będzie jednolitego koloru i kremowej konsystencji. Postarać się nie wyżreć masy łyżką (dla mnie to zawsze stanowi wyzwanie.......). 
Mąkę przesiać - to ważne, jeśli chcemy otrzymać delikatne, kruchutkie biszkopty. Wsypywać ją  powoli do masy, znów najlepiej łyżką, mieszać dalej szpatułką (już nie miksować), żeby masa nie opadła. Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia, chyba że się ma taką sprytną jaką ja dysponowałam - silikonową, to wtedy niczego nie trzeba niczym ani wykładać ani smarować. Włożyć masę do rękawa cukierniczego lub jak ja.. do zwiniętej w rulon kartki (cóż.. :P) i wyciskać ciasto w kilkucentymetrowe biszkopty zachowując pomiędzy odstępy. 
Biszkopty piec w dwóch partiach albo naraz na dwóch blachach w temperaturze 180 st. przez 15 min. Po upieczeniu odczekać chwilę, odstawić na kratkę, wystudzić i posypać cukrem pudrem. 
Dobre i lekkie - do kawy albo podstawa do deserów, jak np tiramisu.
Czas: 30 min
Przygotowanie: proste
Dostępność składników: Mąka bezglutenowa - mieszanka różnych mąk do wypieku ciast, jest już dostępna w większości supermarketów. Znaleźć ją można także w sklepach ze zdrową żywnością, w internecie. Np na Allegro.

piątek, 14 czerwca 2013

Tiramisu


Już kiedyś wrzucałam na bloga przepis na tiramisu w pucharkach. Natomiast nie wiem, ale naprawdę nie wiem, dlaczego nie wrzucałam przepisu na takie.. eee.. normalne tiramisu - czyli zrobione jak Pan Bóg przykazał, w dużej, można rzec rodzinnej formie. Toż to mój ukochany deser, jestem od niego chyba uzależniona, myślę nawet że wyprzedza w moich żarłocznych rankingach ptasie mleczko. Zatem kiedy tylko mam na nie chcicę (cóż, ciężko nazwać to coś po prostu ochotą, uwierzcie) to wywożę je do ludzi. Tzn: przyrządzam i rozdaję znajomym albo rodzinie, żeby zjeść tylko kawałek - bo naprawdę mogłabym pochłonąć całe :D

Oto kilka dowodów na moją miłość do tego wspaniałego włoskiego deseru (gdybym nie wiedziała za co kocham Włochów, to już bym wiedziała :P - z ucałowaniem dla Ciebie, Bai). 




I jeszcze to przyrządzane przez naszą ukochaną MAMĘ B. w corocznej wyżerce Bytomiu!!! Och i ach!


A tu migawka z warsztatów kuchni włoskiej Kuchni Bez Kitu, oczywiście było tiramisu :)



No dobra, to teraz wrzucam przepis na moje tiramisu - proporcje (i co za tym idzie konsystencja kremu i wilgotność/ procentowość biszkoptów) ulubione przeze mnie. Można nieco ograniczyć zarówno ilość żółtek, cukru, jak i alkoholu czy kawy. Rada jest taka, żebyście używali naprawdę dobrej jakości produktów, najlepiej włoskich - to jest gwarant niezapomnianego przeżycia jakim jest zjedzenie dobrego tiramisu. I jeszcze spostrzeżenie - to jest naprawdę banalny deser, którego przygotowanie trwa maksymalnie 25 minut, ale trzeba go później chłodzić minimum 3 godziny.

Składniki:
- 500g włoskiego sera mascarpone
- 100ml włoskiego amaretto albo ew. rumu
- 4 jajka w całości + 2 żółtka (moja fanaberia, ale ja lubię żółte i bardziej "konkretne" tiramisu), jaja muszą być dobrej jakości.
- ok. 25 biszkoptów podłużnych, typu "kocie języczki", najlepiej włoskie
- 200ml świeżo zaparzonego espresso, wystudzonego - i tu.. hmm.. moim zdaniem kawa NIE MOŻE być rozpuszczalna. Może dlatego, że nie uważam tego napoju za kawę.... 
- 2-3 łyżki naturalnego, ciemnego kakao - do znudzenia: najlepiej włoskiego
- 6-10 łyżek cukru (w zależności od tego jak słodkie lubicie, 6 łyżek czyli przyjęcie łyżki cukru na żółtko, moim zdaniem, to za mało)

Przyda się: mikser, forma

Przygotowanie:
Przygotować espresso (np w taki sposób) i je ostudzić. Zimne wymieszać z alkoholem i odstawić.
Przygotować trzy miski: do jednej wbić żółtka oddzielone od białek + dwa dodatkowe, do drugiej 4 białka (z pozostałych jajek białka można wykorzystać np do bezików), do trzeciej przełożyć mascarpone.
Wszystkie sześć żółtek utrzeć bardzo starannie przy pomocy miksera na kogel-mogel z cukrem. Mascarpone ubić na średnich obrotach miksera, żeby zrobiło się delikatne i połączyć z koglem moglem. Wyczyścić końcówki od miksera i ubić białka - można ze szczyptą soli - na puch (to ważne, żeby końcówki i miska były czyste i suche, inaczej białko się nie ubije). Następnie przekładać ubite białka partiami do masy jajeczno-serowej i delikatnie mieszać starając się nie stracić na puszystości kremu. Krem powinien być aksamitny i delikatny. No i pyszny :D
Biszkopty namaczać każdy oddzielnie w mieszance kawy z alkoholem i układać na dnie naczynia, w którym będzie chłodzone tiramisu. Ja robię tak, że upycham wszystkie biszkopty, dolewam także ewentualną pozostałość kawy z amaretto, ale to zależy jak mocno alkoholowe ciasto lubicie.
Na poukładane biszkopty przełożyć delikatnie krem z mascarpone i jajek, wyrównać i posypać obficie kakaem (najlepiej przy pomocy sitka). Chłodzić w lodówce minimum 3h, ja czasem wstawiam na 20min do zamrażarki tuż przed podaniem, a czasem trzymam tiramisu w lodówce całą noc.

Czas: 25min + czas chłodzenia
Przygotowanie: łatwe
Dostępność składników: łatwa

poniedziałek, 20 maja 2013

Ryż zapiekany z jabłkiem, powidłami śliwkowymi i daktylami



Lekkich obiadów, deserów i przekąsek ciąg dalszy. Słońce w Krakowie daje się we znaki, ale nie mnie - powszechnie wiadomo, że jestem od niego uzależniona. A jak jest gorąco, to jeść się chce jakby mniej! U mnie zatem ryż brązowy, kasza jaglana, mnóstwo warzyw na tapecie - uszczęśliwiam tym nie tylko siebie, ale jak dotąd żaden z moich królików doświadczalnych się nie skarżył. A czasem nawet proszą o dokładkę :)

Oto brązowy ryż zapiekany w formie do muffinów z dodatkiem jabłka, powideł śliwkowych, bo znalazłam resztkę, a nie lubię wyrzucać i ze świeżymi daktylami, które dostałam od firmy Ambic wraz z innymi orientalnymi przysmakami.

Składniki (6 porcji):
- 200g ryżu brązowego (na sucho)
- 1 duże jabłko
- 4 łyżki miękkiego masła + jedna do natłuszczenia formy
- 100g powideł śliwkowych
- 150g świeżych wypestkowionych daktyli
- 4 łyżki cukru brązowego
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- świeża melisa

całość można przygotować w jednej formie, np. keksówce, można też użyć formy do muffinów

Przygotowanie:
Ryż ugotować według wskazówek na opakowaniu minus 5 minut, bo resztę dojdzie w piekarniku. Wymieszać z masłem, powidłami, pokrojonymi w minicząsteczki daktylami, kilkoma listkami melisy, cynamonem i cukrem brązowym. Formę natłuścić i przełożyć ryż do wysokości 2/3 naczynia. Jabłko ze skórką zetrzeć na tarce i posypać ryż. Piec 12min w 170st. Porcje ozdobić liśćmi melisy.

Czas: 15min + czas gotowania ryżu
Przygotowanie: łatwe
Dostępność składników: łatwa

poniedziałek, 25 lutego 2013

Domowy budyń z sokiem i malinami


Jeśli idzie o słodkości mojej mamy to na myśl przychodzą mi następujące: śmietankowiec -"ciasto" bez pieczenia, w którym się specjalizuje; grysik z "gorącym cukrem" - dobry na wszystko - i budyń z babcinym sokiem malinowym. Te dwa ostatnie to zdecydowanie smaki mojego dzieciństwa. Ostatnio mnie "naszło", więc uskuteczniłam taki oto budyń. Pyszne :)

Składniki na 2 porcje:
- 2 szklanki mleka
- 2 żółtka
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki masła 82% tłuszczu
- opakowanie cukru waniliowego (jeśli macie wanilię w laskach to jeszcze lepiej)
- 4 kopiate łyżki cukru (ja mam brązowy, a w nim trzymam kawałek cynamonu dla miłego aromatu - jeśli lubicie, dodajcie o,5 łyżeczki cynamonu do budyniu)
- do podania: sok malinowy z całymi malinami (jeśli kupne to może być gęsty sok malinowy albo konfitura malinowa) i np łyżka płatków żytnich

Przygotowanie: 
1 i 1/3 szklanki mleka zagotować wraz z masłem, cukrem i cukrem waniliowym. Pozostałe mleko wymieszać bardzo dokładnie przy pomocy mątewki (ew. blendera) z mąką ziemniaczaną i żółtkami. Masę wlać do gotującego się mleka, zmniejszyć ogień i mieszać dokładnie, by nie zrobiły się "grudki" aż do zagotowania. Przelać do czystych miseczek lub salaterek i podawać. Ja lubię ciepły budyń, ale można go schłodzić w lodówce i zjeść na zimno. Polać sokiem malinowym, wyłożyć kilka malin, posypać płatkami.

Czas: 10 min
Przygotowanie: bardzo proste
Dostępność składników: łatwa

niedziela, 10 lutego 2013

Affogato


Kawa Affogato - na dzisiejszy poranek najlepsza. Życie trzeba sobie wszak umilać. Słowo affogato oznacza w języku polskim "utopione". Jest to po prostu gałka lodów zatopiona w kawie espresso

Wskazówki jak przygotować kawę w kawiarce podawałam już tutaj. Gałkę ulubionych lodów (moje to waniliowe) zalać gorącym espresso i tyle :) Miłej niedzieli wszystkim!



czwartek, 10 stycznia 2013

Deser z kremem mascarpone i kokosem


Ostatnio często wykorzystuję w kuchni mascarpone. Jego kremowa konsystencja wynika z zawartości tłuszczu (pond 80% w suchej masie) oraz z faktu, że jest wyrabiany ze śmietanki, a nie bezpośrednio z mleka. Dodaję go do kremów tortowych, przekładam nim ciasta i desery "bez pieczenia", a czasem dodaję do sosów wytrawnych. Jego lekko maślany smak przypadł mi do gustu dawno temu we Włoszech, ale stosunkowo od niedawna jest on możliwy do zakupienia prawie wszędzie i w moim miejscu zamieszkania.
Do przygotowania tego zaimprowizowanego na prędce deseru wykorzystałam pozostałości ciemnego biszkopta z tego przepisu, ale podstawą może być także dowolne ciasto czekoladowe, typu brownie albo też kupne biszkopty jak do tiramisu, które było moją inspiracją.
Krem można wykorzystać także do naleśników i udekorować je np owocami.

Składniki (na 4 porcje):
- ok 200g gotowego ciasta biszkoptowego lub biszkopty języczki
- 400g sera mascarpone prosto z lodówki
- 3 łyżki cukru
- 180ml śmietanki  30% albo 36%, również prosto z lodówki
- 4 łyżki kokosu
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (ja miałam przyprawę waniliową w młynku)
- 8 łyżek alkoholu (rumu, amaretto, likieru czekoladowego, śmietankowego etc) lub mocnego espresso

Przygotowanie:
Ubić śmietanę na sztywno. Mascarpone wymieszać z cukrem, kokosem i wanilią i przełożyć do śmietany. Całość delikatnie wymieszać.
Ciasto lub biszkopty połamane na kawałki poukładać na dnie naczyń, w których podany zostanie deser - płytkie szklanki albo kubeczki, miseczki z płaskim dnem (np kokilki) etc. Można także przygotować deser jako całość i pokroić na porcje. Biszkopty polać alkoholem. Wyłożyć krem mascarpone, posypać delikatnie wiórkami kokosa. Ja zmieliłam także odrobinę wanilii na wierzch. Deser schłodzić chwilę w lodówce.

Czas: 10min
Przygotowanie: bardzo proste
Dostępność składników: można wykorzystać pozostałości ciemnego biszkopta z tego przepisu, ale podstawą może być także dowolne ciasto czekoladowe, typu brownie albo też kupne biszkopty jak do tiramisu

czwartek, 3 stycznia 2013

Crème anglaise czyli klasyczny krem angielski


Kremowy deser, delikatny, słodki.. Taki kobiecy, rzekłabym :) Ale panom też przypadnie do gustu na pewno! Poniżej podaję przepis Julii Child, najprostszy i najbardziej klasyczny, z jednej z moich ulubionych książek Julii pt."Gotuj z Julią".  

Składniki:
- 6 żółtek (białka zostawiamy np do bez - jeśli upieczemy ubite białka w temperaturze 120stC przez 30-40min, aż wsunięty patyczek do niej będzie czysty, następnie pokroimy je w kawałki i dodamy do niniejszego kremu angielskiego to otrzymamy opisywany przez Julię dalej deser "Pływająca Wyspa")
- 0,5 szklani cukru białego
- 1,5 szklanki gorącego mleka 
- 3 łyżki masła
- 1 łyża esencji waniliowej
- 2 łyżki rumu, koniaku albo innego alkoholu (ja dodałam rumu)

Przygotowanie:
Jajka muszą być ogrzane do temperatury pokojowej, jeśli są wyjęte z lodówki, należy żółtka ubijać na parze. Dobrze wbić je do naczynia, w którym gotowany będzie krem. Ubijać je dodając po jednej łyżce cukru, aż masa pojaśnieje i "będzie tworzyć wstążkę" - jednolitą masę spływającą równym strumieniem z łyżki (ok 4-5 minut). Cienkim strumieniem dolać gorące mleko. Garnuszek ustawić na ogniu i grzać masę mieszając ją nieustannie drewnianą łyżką, sięgając dna naczynia. Kiedy krem zaczyna gęstnieć należy uważać - powinno się to odbywać stopniowo - nie może się zagotować. Deser jest gotowy, gdy krem otula warstwą łyżkę i łagodnie z niej spływa. Podawać na ciepło lub schłodzony. W lodówce można przechowywać 2-3 dni.

Czas: 15minut
Przygotowanie: proste
Dostępność składników: łatwa



sobota, 29 grudnia 2012

Batoniki z białej czekolady z żurawiną albo z mlecznej czekolady z czerwonym pieprzem- z resztek


Znowu coś z resztek - tym razem z tortu z masą z bitej śmietany i białej czekolady. Zrezygnowałam z dodatkowej dekoracji na torcie i tak zostało mi 1,5 tabliczki białej czekolady. Ponieważ miałam także resztkę suszonej żurawiny ze świątecznych ciast i jakieś bliżej nieokreślone pistacje w spiżarce to postanowiłam skorzystać z pomysłu Kwestii Smaku i przygotować upominki dla brata i innych amatorów białej czekolady. Bratu chyba smakowało, a przynajmniej tak wnoszę po tym, iż nie zdążył mnie nawet poczęstować. Ale - HA! - miałam jeszcze kilka kawałeczków w domu :D więc wybaczam mu nietakt i poczytuję jako miłość do mojego wyrobu :D
Analogicznie do podanego przepisu przygotowałam także batoniki z mlecznej czekolady z czerwonym pieprzem (wspaniale chrupiące i wyjątkowe dzięki nutce pikanterii).

Mnie osobiście najbardziej smakowały batoniki z białej czekolady z kwaskowatą żurawiną oraz druga propozycja - czekolada mleczna z czerwonym pieprzem! Ale te z pistacjami i śliwkami także znalazły wielbicieli :)


Składniki na batoniki z białej czekolady:
- im więcej białej czekolady tym lepiej - ja miałam 1,5 opakowania - starczyło na kilka mini batoników 
- 2 łyżki śmietany 30% (opcjonalnie - nie jest to konieczne, ale dzięki śmietance czekoladki są delikatniejsze)
-garść suszonej żurawiny /obrane pistacje 

Składniki na batoniki z czekolady mlecznej:
- 2 opakowania czekolady mlecznej
- 2 łyżki śmietany 30% (opcjonalnie - nie jest to konieczne, ale dzięki śmietance czekoladki są delikatniejsze) 
- 1 łyżka ziaren czerwonego pieprzu/ kilka suszonych śliwek/ łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej albo cytrynowej

Przyda się: folia do żywności (nie aluminiowa) i forma np do pieczenia

Przygotowanie:
Czekoladę białą rozpuścić w kąpieli wodnej (miskę z pokruszoną czekoladą ustawiamy na garnku z gotującą się wodą i mieszamy rozpuszczającą się czekoladę). Dodać odrobinę śmietanki. Odkładamy kilka żurawin do dekoracji, resztę wrzucamy do gorącej czekolady i mieszamy. Formę wykładamy folią i wylewamy masę czekoladową, posypujemy resztą żurawiny z wierzchu, odstawiamy do ostygnięcia. Kiedy już ostygnie wkładamy do lodówki w najzimniejsze miejsce (w razie potrzeby do zamrażarki), a gdy już całość pięknie zastygnie kroimy w zgrabne kawałeczki. Można podawać w miseczce, można sprezentować w ozdobnym pudełeczku :)

Analogicznie postępujemy z czekoladą białą i obranymi pistacjami, a także z z mleczną czekoladą i suszonymi śliwkami albo skórkami pomarańczy lub cytryny.

W przypadku mlecznej czekolady z pieprzem: czekoladę rozpuszczamy j/w w kąpieli wodnej i dodajemy odrobinę śmietanki (opcjonalnie). Pieprz czerwony (ziarna) miażdżymy w moździerzu zostawiając kilka ziarenek do dekoracji. Gorącą czekoladę posypujemy pieprzem z wierzchu, nie mieszamy jej z pieprzem. I, jak dalej, studzimy, schładzamy i kroimy na kawałki. 

Czas: 20min
Przygotowanie: bardzo, bardzo, baaardzo proste :)
Dostępność składników: łatwa



piątek, 28 grudnia 2012

Niby Cake pops! Z nutelli i mascarpone w czekoladzie




Historia jest taka: miały być cake pops, pyszne hmm.. ciasteczko-trufelki. I takie były przez chwilę swojego istnienia: kolorowe, misternie udekorowane najpierw polewą czekoladową, potem różnymi szpejami. Zajęłam się jednak przygotowaniem następnych przekąsek na urodziny Dominiki, schowałam je więc do lodówki z zamiarem schłodzenia. Po mniej więcej godzinie zaglądnęłam do lodówki, odkryłam że w tej części kuchni nie ma prądu (eeeeeeeehhhh) i znalazłam moje cake pops, a raczej ledwo-co-pops, pomiędzy szpikulcami wbitymi w jabłko. Na szczęście masa, choć niezbyt kształtna to wciąż pyszna, więc było co ratować.. No i efekt końcowy widać na zdjęciach.

Królową tych słodziutkich minicudeniek jest Bakarella, w załączonym linku możecie zobaczyć różne pomysły na te wyjątkowe ciasteczka. Przepis znalazłam na kilku blogach (hmm..), ale większość z nich odnosiła się do strony Burczy mi w brzuchu. Podaję dalej, bo naprawdę warto!

Składniki:
- 400g ciasta suchego - ja miałam babkę biszkoptową marmurkową, ale każde biszkoptowe ciasto może być - np czekoladowe, jogurtowe, cytrynowe.
- 100g mascarpone 
- 100g kremu Nutella
- tabliczka czekolady (mleczna albo gorzka)
- 1 łyżka oleju
- do dekoracji kolorowe, czekoladowe posypki, wiórki kokosowe, zmielone orzechy albo migdały etc
- patyczki do szaszłyków albo patyczki do lodów

Do wbicia cake pops przyda się styropian, przekrojone na pół jabłko, pomarańcza etc.

Przygotowanie:
Ciasto biszkoptowe należy drobno pokruszyć, najlepiej przy pomocy rąk, a nie mechanicznie. Do ciasta dodać mascarpone i nutellę oraz bardzo dokładnie wymieszać na gładką masę i uformować kulę. Schować ją do zamrażarki na 15 minut. Po tym czasie wyjąć, ręcznie odrywać kawałeczki masy i formować z niej kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Kuleczki schować do lodówki na półkę pod zamrażarką.
W tym czasie rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej (na garnek z gotującą się wodą wstawić miskę, a do niej włożyć pokruszoną czekoladę i co jakiś czas mieszać aż czekolada się upłynni). Dodać łyżkę oleju (ja tego nie robię, ale tak podaje przepis oryginalny).
Wyjąć kuleczki z lodówki, każdą nabijać na patyczek wcześniej zanurzony w czekoladzie (dzięki temu łatwiej wejdzie w zmrożone ciasteczko), obtaczać dokładnie w gorącej czekoladzie i po kilku sekundach (kiedy czekolada przestanie kapać) obsypać cake pop wybraną posypką i wbijamy go w styropian albo połówkę jabłka lub pomarańczy - w coś stabilnego. Ja moje wyłożyłam na talerzyku i wbiłam w nie dekoracyjne patyczki. Kuleczki należy schłodzić przed podaniem, takie są najsmaczniejsze.

Czas: 60min
Przygotowanie: łatwe
Dostępność składników: łatwa

Myślę, że ładnie prezentują się także bez patyczków :)


wtorek, 24 lipca 2012

Zupa chlebowa - wyśmienity deser



Zupę chlebową przedstawiałam już dwa razy. Pierwsza pochodziła ze zbiorów Filipa. Następna, o obiecującej nazwie Zupa Chlebowa Casanovy, z książki "Rozkosze podniebienia według Casanovy czyli sztuka uwodzenia przy stole" Georga A. Wetha. Dziś mam kolejną propozycję, tym razem na słodko. Oto zupa chlebowa, czyli łotewski deser. Jeśli ktoś lubi chleb litewski, żytni oraz korzenne smaki to zakocha się w nim tak jak ja. Przepis dostałam od Ligi, rodowitej Łotyszki :)


Składniki:
- żytni chleb, taki prawdziwy, typu "litewski", ale może być jeszcze bardziej ciemny reszta to:
- 2 łyżki cynamonu
- ok 1,5-2l przegotowanej wody
- 2/3 szklanki cukru, może być więcej
- suszone owoce - ok 200g (np. żurawina, rodzynki, jabłko itd)
- 200 ml - kubek śmietanki 30% do deserów

Przygotowanie:
Chleb pokroić  na kromki i obrać ze skórki. Tak przygotowany upiec w piekarniku, aż zrobią się "grzanki". Przełożyć do garnka i zalać gorącą wodą - tak żeby chleb nie wystawał nad jej poziom (stąd ilość wody podana w widełkach), zamknąć naczynie i zostawić na 30 minut, do momentu aż chleb przesiąknie. Następnie przetrzeć chleb, z całą wodą która zostanie, przez sito.

Dodać suszone owoce, cukier, cynamon, jeszcze niewielką ilość wody, by rozrzedzić masę i gotować aż owoce będą trochę miękkie (ale nie rozgotowane), w ten sposób chleb nabierze smaku cynamonu i owoców. Pozostawić żeby wystygło. Przełożyć do przeźroczystych naczyń.

Przygotować bitą śmietaną i udekorować nią zupę, posypać odrobiną cynamonu. Schłodzić ok 15 min w lodówce i podawać.

Czas: ok 60 min
Przygotowanie: średnio łatwe
Dostępność składników: chleb litewski znajdziemy w dobrych piekarniach

środa, 18 lipca 2012

Ciasto jogurtowo - cytrynowe



Ciacho delikatne w smaku. Wyjątkowo proste w przygotowaniu, wystarczy zmieszać ze sobą składniki, a potem już tylko wsadzić do piekarnika i rozkoszować się aromatem unoszącym się w całym mieszkaniu - uwielbiam te chwile, kiedy w mieszkanku jest czysto i pachnie domowym ciastem. To ciasto mogłabym wyjeść prosto z blachy, najbardziej lubię maczać je w gorącej herbacie tak jak biszkopty - z tego nie wyrosłam i chyba mi to już nie grozi :)

Składniki trochę na oko:
- 200g (szklanka) jogurtu naturalnego 
- 3 jajka
- 2 szklanki mąki zwykłej
- mniej niż pół szklanki oleju roślinnego
- 1,5 szklanki cukru
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki cukru waniliowego
- skórka z otartej cytryny
- sok z dwóch wyciśniętych cytryn, ew. koncentrat cytrynowy
- do posypania cukier puder, ja dałam przyprawę karmelowo-waniliową w młynku

Przygotowanie:
Mąkę, proszek do pieczenia przesiać i wymieszać. Dodać resztę składników i połączyć w jednolitą, gładką masę mieszając ręcznie np mątewką albo przy pomocy miksera na najmniejszych obrotach. Przełożyć do dowolnej przygotowanej formy (u mnie okrągła - 23cm średnicy), upiec  w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 25 min. W razie potrzeby ciasto piec nieco dłużej, sprawdzimy to wbijając w ciasto patyczek (ma być suchy, po wyjęciu).

Czas: ok 35 min
Przygotowanie: proste że hej
Dostępność składników: łatwa



środa, 11 lipca 2012

Ciasto Madonna


Ciasto Madonna. Tribute to Liga, czyli że.. na blogu wreszcie pojawią przepisy kuchni łotewskiej! 

Liga to moja serdeczna koleżanka z Łotwy. Nie jeden raz uraczyła mnie czymś wyjątkowym, co pochodziło z jej cudownego kraju: szczególnie mam na myśli kuchnię i muzykę. Ale nie tylko - Liga to patriotka pełną gębą, jej miłość do Łotwy wyrażała się w prostych, ale chwytających za serce gestach. Tym właśnie ujęła mnie na początku. Podczas jej kilkuletniego pobytu w Polsce miałam okazję nabrać ogromnej ochoty na odwiedzenie Łotwy. Opowieściom nie było końca! W mojej wyobraźni Łotwa maluje się jako kraj otwartych, gościnnych i odważnych ludzi, z wieloma pięknymi miejscami do zwiedzenia, z ciekawą, choć niełatwą historią i niepowtarzalną tradycją, także kulinarną.

Wyobrażam sobie, że kuchnia łotewska nie jest skomplikowana, ale bogata jest we wspaniałe przysmaki, których część miałam okazję skosztować. Liga z prostych składników przyrządzała czasem zaskakujące, ale za każdym razem pyszne dania - co jedno to lepsze. Zachwycałam się Balsamem, piwem, majonezem z woreczka, batonikami nadziewanymi twarożkiem (charakterystyczne dla Europy Wschodniej - szkoda, że u nas tego nie ma..).. Rozpływałam się nad miodem i słoniną Wujka Ligi. Uwielbiam łotewskie sałatki, kanapki z sardynkami, groch, słodycze - przepisy znajdą się na blogu, bo naprawdę warto napisać kilka słów o tej kuchni. Zaczynam z grubej rury - od ciasta Madonna, które jest po prostu wybitne! Łagodzi obyczaje, smakuje każdemu i pasuje do każdej okazji :)

 


Składniki: 

ciasto:
- 1,5 szklanki cukru
- 3 jajka
- 2 łyżeczki sody 
- 1 łyżeczka octu
- 2 łyżki masła (topionego)
- 2 łyżki miodu (płynnego)
- 3 szklanki mąki pszennej

krem: 
- kostka masła
- puszka mleka skondensowanego

Przygotowanie: 
1. Krem: kostkę masła ocieplić do temperatury pokojowej. Zmiksować z mlekiem tak, aby nie powstały grudki, można robić to ręcznie.
2. Ciasto: w garnku ubić jajka z cukrem, dodać sodę gaszoną (przelaną octem). Następnie dodać masło, miód i mąkę - wymieszać. Grzać ciasto w kąpieli wodnej (garnek nieco zanurzony w wodzie) na niewielkim ogniu przez 30 minut, co chwilę dokładnie mieszając. Ciasto jest rzadkie, zgęstnieje dopiero po upieczeniu. 
Przełożyć lejące się ciasto na blat osypany mąką i zrobić kulkę. Wałek także sowicie osypać mąką. Będzie wydawać się ono za rzadkie. Podzielić je na 6 części. Każdą z nich wałkować na sporej ilości mąki, dosypując ją w razie potrzeby, tak żeby się nie kleiło. Części należy rozwałkować cieniutko, przygotować prostokątną formę do pieczenia, natłuścić i osypać np bułką tartą albo wyłożyć papierem. Jeśli ciasto wystaje nieco z formy to można je oderwać, upiec w kawałkach na końcu i np posypać nimi wierzch ciasta. Każdą z części piec - w temperaturze 180st, aż ciasto będzie brązowe i kruche (ok 15-20 min). Ostudzić. Ciasto twardnieje nieco stygnąc.
Każdy z placków należy oczyścić szczoteczką z nadmiaru mąki - delikatnie, powoli, żeby nie pokruszyć blatów. Jest to bardzo ważny etap.
Następnie kolejno: blat posmarować kremem, na nim ułożyć następny kawałek kruchego ciasta i tak aż się wszystkie 6 blatów skończy. Na wierzchu może być masa bądź pokruszone kawałki ciasta.
Najlepiej ciasto przygotowywać pod wieczór, by mogło spędzić noc w lodówce. 

Zaręczam, że ciasto choć brzmi skomplikowanie to warto nad nim spędzić trochę czasu. Jest naprawdę moim ulubionym :)

Czas: Przygotowanie masy to chwila, zabawy jest trochę z ciastem - ok 90min
Przygotowanie: średnio trudne
Dostępność składników: łatwa

czwartek, 5 lipca 2012

Tarta z malinami na dwa sposoby


Tarta. Na lato idealna to sprawa.. Generalnie rozkochałam się ostatnio w tartach. Uwielbiam zarówno te słodkie, jak i wytrawne. Do ulubionych tart należą: ze szpinakiem i szynką, serowa, quiche lorraine, z porami.. Jedna z lepszych jakie jadłam to serowa z gruszkami (nie mojego autorstwa). Więc kiedy tylko dostałam formę do tart (taką najprostszą), od razu zaczęłam wyżywać się na naczyniu. Teraz nie ma imprezy bez tarty, to ją piekę ile razy mam ochotę na bliżej nieokreślone "coś dobrego". 

Tarta jest bardzo prosta w przygotowaniu, natomiast dobrze jest mieć odpowiednią formę do pieczenia. Mój piekarnik pozwala mi na to, żeby nie musieć korzystać z tych wszystkich pomocników przy pieczeniu tart w postaci obciążników do ciasta itp, co z pewnością ułatwia sprawę. 

Dostałam ostatnio przesyłkę od babci - bardzo dużo owoców: malin, czereśni, truskawek, zatem czas który spędzam teraz w domu wykorzystuję na konfitury, czekowiśnię i ciasta. Tarta malinowa nie wyszła najpiękniej, ale zaręczam że była bardzo smaczna, na tyle na ile zdążyłam jej spróbować, zanim wyszła razem z mamą ;] Poniżej zamieszczam przepis na tarty z budyniem i z kremem mascarpone. Proponowane nadzienie budyniowe nie jest bardzo słodkie, jeśli ktoś lubi to można dosłodzić - my wolimy delikatniejszą wersję w smaku.


Składniki:
- 250g mąki zwykłej pszennej
- 2 łyżki cukru pudru
- 1 jajko
- 100g dobrej jakości masła
- odrobina masła i bułki tartej do wysypania formy do pieczenia
200g budyniu gotowego albo przygotowanego wg przepisu:
- 1,5 szklanki mleka
- 1,5 łyżki mąki
- 3 żółtka
- cukier waniliowy
- 300g malin (albo innych owoców np truskawek albo czereśni)

Masa mascarpone (alternatywa dla kremu budyniowego):
- 250g mascarpone
- cukier waniliowy

Przygotowanie:
Maliny przebrać i dokładnie umyć (analogicznie postąpić z innymi owocami: usunąć pestki czy szypułki). Nagrzać piekarnik. Temperatura 180st. Mąkę i cukier puder rozetrzeć z zimnym masłem rękami, dodać jajko i wyrabiać aż ciasto będzie gładkie. Wyłożyć ciasto na lekko osypany mąką blat i rozwałkować na grubość ok 0,5cm. Formę do pieczenia posmarować masłem, obsypać bułką tartą. Ciasto przełożyć do formy, ewentualne braki uzupełnić ciastem które odpadnie, delikatnie docisnąć (zawsze mi odpada i zawsze wypycham dziurki tym co zostało - nie ma to później żadnego znaczenia). Ciasto nakłuć widelcem, w razie konieczności docisnąć ciasto specjalnymi obciążnikami albo fasolą i piec przez ok 25 min.
Przygotować budyń albo krem mascarpone. Budyń jeśli kupny to według wskazówek na opakowaniu, jeśli domowy to: żółtka utrzeć z mąką ziemniaczaną i odrobiną mleka, resztę mleka zagotować z cukrem waniliowym, na gotujące się mleko wlać żółtka rozrobione z mąką, wymieszać, zagotować i ostudzić. Jeśli z kremem mascarpone to należy ser ubić dokładnie cukrem waniliowym. Przygotowane "nadzienie" wyłożyć na przestudzone ciasto i udekorować owocami. I można podawać :)

Czas: ok 40 min
Przygotowanie: łatwe
Dostępność składników: dobry sposób na sezonowe owoce

środa, 4 lipca 2012

Tort chałwowy


Tort chałwowy według przepisu mamy mojej ukochanej Madziary. Tort, który jadłam kiedyś w Stryszawie zapadł mi na długo w pamięć. Postanowiłam upiec go w weekend z okazji urodzin mamy. Moja mama bardzo lubi chałwę, więc wybór wydał się trafny. Jedyne co pozostawiało wątpliwości to fakt, że pieczenie to nie jest moja mocna strona, więc supertort mógł okazać się superfiaskiem. 

Dokonałam kilku kosmetycznych zmian w przepisie, ponieważ wyszło mi bardzo dużo masy - mianowicie mój tort był dwuwarstwowy i został pokryty tą samą masą, podczas gdy według przepisu przełożony był nią raz, a całość pokryta była polewą czekoladową. 

 

Krem chałwowy przygotowany według tego przepisu jest wyjątkowo delikatny, nie jest też bardzo słodki, dlatego dodatek bezy w jednej z warstw jest idealną kombinacją, choć początkowo obawiałam się przesady ze słodyczą. Ciemny biszkopt został nasączony alkoholem (amaretto) i całość idealnie się komponowała. Doprawdy, byłam dumna jak paw, że.. nic nie spierniczyłam ;) Krem chałwowy z pewnością do sprawdzenia w innych deserach, np w tiramisu.

Generalnie to postanowiłam ćwiczyć się w pieczeniu i od soboty mam za sobą tegoż torta, dwa ciasta z owocami i tartę z malinami. Zmagania niebawem na blogu :)

Składniki na biszkopt (można też użyć gotowego):
- 5 jaj
- szklanka cukru
- cukier waniliowy
- 3 łyżki wody
- 0,5 szklanki mąki tortowej
- 0,5 szklanki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki proszku do pieczenia
- 2 łyżki kakao
- kilka łyżek herbaty/alkoholu do nasączenia (u mnie Amaretto)

Masa chałwowa:
- 300g chałwy
- 100g bezików
- 1 cukier waniliowy
- 4 żółtka
- 2 margaryny
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1,5 szklanki mleka
Przygotowanie:
Biszkopt: Jaja ubić na sztywno ze szklanką cukrów, dodać przesiane mąki, proszek do pieczenia, kakao i delikatnie wymieszać. Nagrzać piekarnik. Przygotować tortownicę (ja mam 24cm średnicy) smarując ją masłem i osypując bułką tartą. Przelać do niej ciasto. Piec ok 30 min (może nieco więcej) w temperaturze 180st, na środkowej półce. Ostudzić i ostrożnie przeciąć na części przy pomocy dużego, ostrego noża. 

Masa: Żółtka utrzeć z mąką ziemniaczaną i odrobiną mleka, resztę mleka zagotować z cukrem waniliowym, na gotujące się mleko wlać żółtka rozrobione z mąką, wymieszać, zagotować i ostudzić: tak zrobi się budyń. Dalej: margaryny utrzeć z chałwą najlepiej przy pomocy miksera, następnie połączyć z zimnym budyniem. 

Biszkopt podzielić na części i nasączyć przygotowaną mocną herbatą bądź alkoholem. Ja podzieliłam na trzy części i stosunkowo mniejszą ilość (sugeruję nie przedobrzyć z ilością) masy nakładałam na każdą. Na pierwszej (dolnej) warstwie na masie chałwowej ułożyłam beziki jeden obok drugiego i przykryłam drugą (środkową) częścią biszkoptu, na którą znów położyłam masę, i kolejno wierzch biszkopta. Całość posmarowałam resztą masy i udekorowałam serduszkami z gorzkiej czekolady.

Czas: ok 60min
Przygotowanie: średnio trudne
Dostępność składników: łatwa



środa, 13 czerwca 2012

Biało-czerwone ciasto z truskawkami


O piłce nożnej nie wiem kompletnie nic. O pieczeniu ciast wiem niewiele więcej.. Tym bardziej ucieszyło mnie ciasto z truskawkami, które nie dość że wyszło, to jeszcze było naprawdę pyszne. Potwierdzone przez całe biuro i naprawdę nikogo nie zmuszałam do jedzenia i chwalenia :) Moja przyjaciółka na informację, że PIEKĘ CIASTO odpowiedziała: "jak wyszło? zakalec???". Hm.. Otóż NIE!

Przygotowane moją ulubioną metodą, czyli szybko-szybko, prosto-prosto. Dosłownie wpadłam do domu i za 10 minut ciasto było w piekarniku. Przepis analogiczny, z niewielkimi modyfikacjami ciasta ze śliwkami. Przyda się jeszcze na sobotni mecz Polska-Czechy, który oglądnę z przyjemnością, jako że wczorajsze starcie ..o dziwo!.. wcale nie było nudne! Powinszowania dla naszej reprezentacji i dla przystojnego Kuby Błaszczykowskiego za gola w pięknym stylu ^.^

Składniki mokre:
- 2 jajka
- serek biszkoptowy (bo taki miałam, chyba każdy się nada) - pół szklanki
 - pół szklanki mleka
- pół szklanki oleju (może być roztopione masło bądź ew. margaryna)
Składniki suche:
- 2 szklanki mąki
- 1 szklanka cukru
- cukier waniliowy
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki sproszkowanej przyprawy "wanilia i karmel" z młynka (niekoniecznie)
- cukier puder do posypania
- 400g truskawek

Przygotowanie:
Jajka, mleko i jogurt wyjąć z lodówki, aby ich temperatura zbliżyła się do pokojowej. Do niedawna nie przywiązywałam do tego większej wagi, ale zauważam że jednak ma to znaczenie - nie wiem czy nie z tego powodu ciasta częściej mi wychodzą ;)
Blachę o wymiarach 28x23cm nasmarować masłem i posypać odrobiną mąki bądź bułki tartej, żeby ciasto nie przywarło podczas pieczenia. Piekarnik nagrzać do 180st.
Truskawki dokładnie umyć, pozbawić szypułek, pokroić na pół i odstawić do momentu przygotowania ciasta.
Ciasto przygotowałam metodą iście muffinkową - zmieszałam składniki mokre i suche ze sobą, przy czym zapomniałam o oleju, który dodałam w ostatniej chwili.. Ale po kolei:
Mąkę i proszek do pieczenia przesiałam, dodałam cukier, cukier waniliowy i przyprawę waniliowo-karmelową. Serek przełożyłam do osobnej szklanki, szklankę dopełniłam mlekiem i wymieszałam. Jajka roztrzepałam mątewką i dodałam do nich mieszaninę z mleka i serka. Mokre składniki wlałam do mąki z cukrem i proszkiem i wymieszałam mątewką, dbając żeby nie powstały grudki. Dodałam olej i ponownie wymieszałam. Ciasto wylałam na przygotowaną blachę, następnie poukładałam na nim połówki truskawek przecięciem do dołu. Całość piekłam ok 25minut we wspomnianej temperaturze. Ostudziłam, posypałam cukrem pudrem i .

Czas: przygotowanie to jakieś 10 min, pieczenie ok 25min (poczujesz, kiedy będzie gotowe :P)
Przygotowanie: proste
Dostępność składników: sezon na truskawki mamy! <3





piątek, 6 kwietnia 2012

Mazurek kajmakowy i czekoladowy


Szczerze pisząc u mnie jeszcze daleko do świąt. Atmosferę poczuję może dopiero jutro, kiedy to ogarnę swoje mieszkanie i będę mogła z czystym sumieniem zostawić je na Święta i rozpocząć tułaczkę po rodzinie :) Właściwie to nie wiem po co je sprzątać, skoro wrócę do niego prawie po świętach, przecież malować jajka w kurczaczki, święcić jedzonko będę u mamy - inaczej sobie tego nie umiem wyobrazić. Obowiązkowa jest także wizyta u taty i babci , a po Rezurekcji także u Cioci na śniadaniu.

Dziś wrzucam przepis na mazurek w wersji "Bez kitu, nie mam na nic czasu!!!". Polecam tym, którzy tkwią w przedświątecznej rozsypce, tak jak ja :)

Składniki
na ciasto: 
- 2 niepełne szklanki mąki pszennej uniwersalnej (ok. 300g)
- 150g masła
- 2/3 szklanki cukru pudru
- 1 jajko

Masa: gotowa kajmakowa, czekoladowa, orzechowa w puszce - jak kto lubi!

Do dekoracji: u mnie migdały w płatkach, polecam także suszone owoce, orzechy albo płatki róż czy fiołków.

Przygotowanie:
Składniki na ciasto zagnieść, masę owinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki. Wyjąć po minimum godzinie i rozwałkować na grubość ok 0,5 cm, np od razu na papierze do pieczenia. Przełożyć do formy do pieczenia, w razie konieczności przyciąć. Uformować brzeg ciasta zawijając go w charakterystyczny wałeczek i  dowolny wzór. Rozgrzać piekarnik i piec ciasto w temperaturze 180°C ok. 20 min, aż będzie złote. Następnie wyłożyć na ostudzone ciasto masę. Kolejno rozsmarować gotową masę i udekorować według uznania.

Przygotowanie: proste
Czas: 40 min+ czas schładzania w lodówce ciasta
Dostępność składników: łatwa

Jutro mazurek pomarańczowo-cytrynowy :)

(tu wersja z pozostałą resztką ciasta i masy czekoladowej ;))