poniedziałek, 25 czerwca 2012

dieta cud..

Wrzucam obiecany post dotyczący tak zwanego zdrowego odżywiania.. Troszkę po to, żeby wytłumaczyć swoją nieobecność na blogu, troszkę dlatego, że kilka osób pisało z zapytaniem o przepisy niskokaloryczne. Szczerze mówiąc, a raczej pisząc, nie gotuję z jakąś większą fantazją posiłków dietetycznych, a jeśli to sporadycznie - głównie z braku czasu. Ograniczam się do obróbki jedzenia - gotowania, gotowania na parze, pieczenia, np. w papilotach, ew. duszenia. Zrezygnowałam z sosów, zabielanych zup, czasem pojawiają się sałatkowe dressingi na bazie oliwy, a i to w dawkach możliwie okrojonych. Wystarczającym zachodem jest pilnowanie, by jeść posiłki o określonych porach, w równych odstępach czasu (2,5 -3 godziny) w odpowiednich proporcjach i według konkretnych zasad. Zaczynam się przyzwyczajać, a to chyba całkiem dobrze - fajnie byłoby wprowadzić te nowe zasady odżywiania na co dzień, a nie stosować ich wyłącznie z racji diety. 

Jeśli idzie o moją osobistą dietę, to przy jej tworzeniu wzięto pod uwagę czas i tryb pracy, treningów i pozostałych obowiązków oraz fakt, że większy problem mam z usunięciem wody z organizmu. Idzie powoluśku, ale idzie.. W moim przypadku idzie o stosunkowo niedużą utratę wagi, a przyczyna jest zarówno zdrowotna, jak i kosmetyczna. Tym samym motywacja jest podwójna.

Póki co mnie to bawi, na przykład w weekend uwiedziona aromatem Amaretto postanowiłam zrobić tiramisu w wersji light - wyszło całkiem niezłe połączenie biszkoptów z dozwolonej serii z truskawkami i bazylią, z lekką nutką dekadencji. Pewnie zarzucę jakimiś zdjęciami, ale póki co zobaczcie jak wygląda mój jadłospis, na co dzień wzbogacony pieczywem razowym, w tym chrupkim, chudymi twarogami, kurczakiem, cielęciną i rybami, warzywami i owocami w każdej chyba postaci.. Nie jest źle, ale przyznam się, że zdarza mi się zaspokoić żarłoczną zachciankę ;)

obiad/kolacja


gotowanie na parze 



śniadanko, drugie śniadanko albo kolacja


wyprawka w teren albo do pracy