piątek, 14 czerwca 2013

Tiramisu


Już kiedyś wrzucałam na bloga przepis na tiramisu w pucharkach. Natomiast nie wiem, ale naprawdę nie wiem, dlaczego nie wrzucałam przepisu na takie.. eee.. normalne tiramisu - czyli zrobione jak Pan Bóg przykazał, w dużej, można rzec rodzinnej formie. Toż to mój ukochany deser, jestem od niego chyba uzależniona, myślę nawet że wyprzedza w moich żarłocznych rankingach ptasie mleczko. Zatem kiedy tylko mam na nie chcicę (cóż, ciężko nazwać to coś po prostu ochotą, uwierzcie) to wywożę je do ludzi. Tzn: przyrządzam i rozdaję znajomym albo rodzinie, żeby zjeść tylko kawałek - bo naprawdę mogłabym pochłonąć całe :D

Oto kilka dowodów na moją miłość do tego wspaniałego włoskiego deseru (gdybym nie wiedziała za co kocham Włochów, to już bym wiedziała :P - z ucałowaniem dla Ciebie, Bai). 




I jeszcze to przyrządzane przez naszą ukochaną MAMĘ B. w corocznej wyżerce Bytomiu!!! Och i ach!


A tu migawka z warsztatów kuchni włoskiej Kuchni Bez Kitu, oczywiście było tiramisu :)



No dobra, to teraz wrzucam przepis na moje tiramisu - proporcje (i co za tym idzie konsystencja kremu i wilgotność/ procentowość biszkoptów) ulubione przeze mnie. Można nieco ograniczyć zarówno ilość żółtek, cukru, jak i alkoholu czy kawy. Rada jest taka, żebyście używali naprawdę dobrej jakości produktów, najlepiej włoskich - to jest gwarant niezapomnianego przeżycia jakim jest zjedzenie dobrego tiramisu. I jeszcze spostrzeżenie - to jest naprawdę banalny deser, którego przygotowanie trwa maksymalnie 25 minut, ale trzeba go później chłodzić minimum 3 godziny.

Składniki:
- 500g włoskiego sera mascarpone
- 100ml włoskiego amaretto albo ew. rumu
- 4 jajka w całości + 2 żółtka (moja fanaberia, ale ja lubię żółte i bardziej "konkretne" tiramisu), jaja muszą być dobrej jakości.
- ok. 25 biszkoptów podłużnych, typu "kocie języczki", najlepiej włoskie
- 200ml świeżo zaparzonego espresso, wystudzonego - i tu.. hmm.. moim zdaniem kawa NIE MOŻE być rozpuszczalna. Może dlatego, że nie uważam tego napoju za kawę.... 
- 2-3 łyżki naturalnego, ciemnego kakao - do znudzenia: najlepiej włoskiego
- 6-10 łyżek cukru (w zależności od tego jak słodkie lubicie, 6 łyżek czyli przyjęcie łyżki cukru na żółtko, moim zdaniem, to za mało)

Przyda się: mikser, forma

Przygotowanie:
Przygotować espresso (np w taki sposób) i je ostudzić. Zimne wymieszać z alkoholem i odstawić.
Przygotować trzy miski: do jednej wbić żółtka oddzielone od białek + dwa dodatkowe, do drugiej 4 białka (z pozostałych jajek białka można wykorzystać np do bezików), do trzeciej przełożyć mascarpone.
Wszystkie sześć żółtek utrzeć bardzo starannie przy pomocy miksera na kogel-mogel z cukrem. Mascarpone ubić na średnich obrotach miksera, żeby zrobiło się delikatne i połączyć z koglem moglem. Wyczyścić końcówki od miksera i ubić białka - można ze szczyptą soli - na puch (to ważne, żeby końcówki i miska były czyste i suche, inaczej białko się nie ubije). Następnie przekładać ubite białka partiami do masy jajeczno-serowej i delikatnie mieszać starając się nie stracić na puszystości kremu. Krem powinien być aksamitny i delikatny. No i pyszny :D
Biszkopty namaczać każdy oddzielnie w mieszance kawy z alkoholem i układać na dnie naczynia, w którym będzie chłodzone tiramisu. Ja robię tak, że upycham wszystkie biszkopty, dolewam także ewentualną pozostałość kawy z amaretto, ale to zależy jak mocno alkoholowe ciasto lubicie.
Na poukładane biszkopty przełożyć delikatnie krem z mascarpone i jajek, wyrównać i posypać obficie kakaem (najlepiej przy pomocy sitka). Chłodzić w lodówce minimum 3h, ja czasem wstawiam na 20min do zamrażarki tuż przed podaniem, a czasem trzymam tiramisu w lodówce całą noc.

Czas: 25min + czas chłodzenia
Przygotowanie: łatwe
Dostępność składników: łatwa