środa, 13 marca 2013

Placki ziemniaczane - przepis mojego taty




Smaki odziedziczyłam po tacie, to pewne. Tata przyprawia wszystko idealnie w moim guście i serwuje z dodatkami, które najbardziej lubię. Placki ziemniaczane mojego taty są banalne w przygotowaniu, ja robię je identycznie, a jednak nigdy nie smakują mi tak jak wtedy, gdy usmaży mi je tata. Kompletnie nie mam pojęcia dlaczego, ale tak właśnie mam.

Kiedy odwiedzam tatę i babcię to zawsze z pustym żołądkiem. Nie ma sensu nic jeść wcześniej, bo i tak zostanie się skuszonym czymś, co powstało specjalnie na nasz przyjazd. A to owe placki, a to zapiekanka ziemniaczana, a to ciasta mojej babci - jak choćby Krakersowiec. Gorzej: tuż po obiedzie wjeżdżają na stół sałatki, kanapki i desery, i nawet jak się jest najedzonym, nie sposób nie sięgnąć po to wszystko (a moja babcia to taka chudzinka - jak ona to robi?). Poza tym wszystkim wjeżdżają ziółka na trawienie - hehe.. Zawsze tłumaczę sobie, że to tak od święta, że wyćwiczę to na fitnessach, które uprawiam w tygodniu albo wypływam! Takiego jedzenia nie wolno sobie żałować :)

Dziś prezentuję placki taty. Wybaczcie jakość zdjęcia (nadrobię kiedyś), powyższe zrobiłam komórką, bo wpadło mi do głowy, że może komuś przyda się ten prosty przepis. No bo w końcu kto nie lubi placków ziemniaczanych? Ponadto na co dzień tata z babcią wędzą kiełbasy, robią przepyszne przetwory i soki, marynują uprawiane przez siebie warzywa i czosnek, a także czytają n/t i sporządzają mikstury zielarskie, dobre na wszystko.

Jakbyście chcieli poczytać więcej o mnie i o tacie albo, tak jak my, uwielbiacie ziemniaki to zapraszam do przepisu na Zapiekankę ziemniaczaną mojego taty. Najlepsza na świecie. Placki też są najlepsze na świecie, a co! :) 

Na lewym talerzu ze zdjęcia znajdują się placki babci (te po lewej - większe) i taty (po prawej - mniejsze), które dostałam do skosztowania i wybrania lepszych - babcia twierdzi, że tata smaży chipsy zamiast placków :D No cóż, babcine są pyszne, ale jednak od taty to te "moje" :)

Składniki (1-2 osoby):
- 4 ziemniaki - najlepiej stare, nie młode. U nas Wineta.
- 1 cebula żółta
- 2 ząbki czosnku
- 1 jajko
- 1 łyżka mąki pszennej
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej  - sól i pieprz

Opcjonalnie - czyli że babcia dodaje poniższe składniki, a tata twierdzi że nie trzeba:) 
- 1 łyżka śmietany albo mleka (żeby ciasto nie czerniało tak szybko)
- 1/2 kostki rosołowej albo 1/2 łyżeczki przyprawy vegeta 

Olej do smażenia

Przygotowanie:
Całość można ścierać ręcznie na tarce albo w malakserze - wszyscy - i tata, i babcia, i ja - uważamy, że starte ręcznie jest po prostu lepsze. Zatem: ziemniaki zetrzeć, dodać starty czosnek i cebulę, wymieszać, dodać całe jajko, sól i pieprz do smaku (sporo pieprzu) oraz obie mąki, a także łyżkę śmietany i vegety. Całość dokładnie wymieszać. 
Rozgrzać patelnię, następnie wylać olej i rozgrzać go dobrze. Łyżką formować niewielkie placki i smażyć z obu stron po kilka minut, aż będą złotobrązowe, chrupiące i nieco ciemniejsze na brzegach niż w środku.
Podawać tak jak się lubi najbardziej - z gulaszem, pieczenią, duszonym schabem albo sosem pieczarkowym albo ze śmietaną, czy też na słodko z cukrem. Bardzo smaczne także solo.

Czas: 15min
Przygotowanie: bardzo proste
Dostępność składników: bardzo łatwa